[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeśli jego zamiarem było doprowadzenie swoich kolegów do szału, to odniósł niebywały sukces.Od 1637 roku ogólnie rzecz biorąc każdy szanujący się matematyk poświęcał czas, nierzadko dużo czasu, by udowodnić twierdzenie Fermata.Pokolenia myślicieli ponosiły porażkę aż do chwili, gdy Andrew Wiles dostarczył zbawienny dowód w roku 1995.Rozmyślał nad tą zagadką dwadzieścia pięć lat, z czego ostatnich dziesięć na pełny etat.Lisbeth Salander była bezgranicznie zdumiona.Właściwie nie interesowała jej odpowiedź.Zabawa polegała na samym rozwiązywaniu.Gdy ktoś dał jej do rozwiązania zagadkę, rozwiązywała ją.Zanim pojęła zasady rządzące danym tokiem rozumowania, wyjaśnienie tajemnic liczb zajmowało sporo czasu, jednak zawsze znajdowała poprawną odpowiedź bez zaglądania do klucza.Tak więc po przeczytaniu twierdzenia Fermata wyciągnęła kartkę papieru i zaczęła gryzmolić jakieś liczby.Nie zdołała jednak udowodnić wzoru.Nie chciała zaglądać do klucza i dlatego ominęła fragment, gdzie prezentowano rozwiązanie Andrew Wilesa.Za to doczytała Dimensions in Mathematics do końca i stwierdziła, że żaden z kolejnych problemów sformuło-wanych w książce nie przysporzył jej większych trudności.Później dzień po dniu wracała do zagadki Fermata z coraz większą irytacją i zastanawiała się, jaki to „cudowny dowód” Fermat mógł mieć na myśli.Trafiała z jednej ślepej uliczki w drugą.Podniosła wzrok, gdy mężczyzna z pokoju 32 nagle wstał i udał się w stronę wyjścia.Rzuciła okiem na zegarek i stwierdziła, że siedział tak bez ruchu dwie godziny i dziesięć minut.ELLA CARMICHAEL postawiła przed Lisbeth Salander szklankę na kontuarze, myśląc, że w jej przypadku nie było mowy o różowych drinkach czy idiotycznych parasolkach.Lisbeth zawsze zamawiała tego samego drinka - rum z colą.Z wyjątkiem jednego wieczoru, kiedy będąc w niezwykłym humorze, tak się upiła, że Ella musiała skorzystać z pomocy swojego pracownika, by zanieść ją do pokoju.Przeciętna konsumpcja Lisbeth składała się z caffe latte i jednego drinka albo lokalnego piwa Carib.Jak zwykle usadowiła się po prawej stronie, przy samym końcu kontuaru i otworzyła książkę z zagadkowymi wzorami matematycznymi, co według Elli Carmichael było zastanawiającym wyborem dla dziewczyny w jej wieku.Stwierdziła również, że Lisbeth Salander nie wykazuje najmniejszej ochoty, by ją podrywano.Nielicznym samotnym mężczyznom, którzy podjęli inicjatywę, grzecznie, lecz zdecydowanie podziękowała, a w jednym przypadku nawet niezbyt grzecznie.Z drugiej strony Chris MacAllen, któremu podziękowała obcesowo, był miejscowym zawadiaką i należały mu się niezłe baty.Ella nie była zbyt poruszona faktem, że dziwnym sposobem potknął się i wpadł do basenu, po tym jak cały wieczór naprzykrzał się Lisbeth Salander.Na jego korzyść przemawiało to, że nie był pamiętliwy.Wrócił następnego wieczoru, trzeźwy, i postawił Lisbeth piwo, które ona po krótkim wahaniu przyjęła.Później, spotykając się przypadkowo w barze, wymieniali grzeczne pozdrowienia.- Wszystko w porządku? - zapytała Ella.Lisbeth Salander kiwnęła głową i wzięła szklankę.- Jakieś wieści o Matyldzie?- Wciąż zmierza w naszym kierunku.To może być naprawdę paskudny weekend.- Kiedy będzie wiadomo?- Właściwie dopiero jak przejdzie.Może iść prosto na Grenadę, a gdy już tu dotrze, postanowi skręcić na północ.- Często macie tu huragany?- Przychodzą i odchodzą.Najczęściej nas omijają - w przeciwnym razie wyspy już by nie było.Ale nie musisz się martwić.- Nie martwię się.Usłyszawszy nagle trochę za głośny śmiech, obejrzały się za kobietą z pokoju 32, najwyraźniej rozbawioną tym, co opowiadał jej mąż.- Kim oni są?- Doktor Forbes? To Amerykanie z Austin, z Teksasu.Ella Carmichaeł wypowiedziała słowo „Amerykanie” z pewnym niesmakiem.- Wiem, że to Amerykanie.Co tu robią? To lekarz?- Nie, to nie taki doktor.Jest tutaj w związku z Fundacją Santa Maria.- A co to?- Opłacają edukację zdolnym dzieciom.To wspaniały człowiek.Negocjuje z ministerstwem edukacji budowę nowego gimnazjum w Saint George's.- Wspaniały człowiek, który bije żonę - powiedziała Lisbeth Salander.Ella Carmichaeł zamilkła, posłała Lisbeth ostre spojrzenie, po czym odeszła na drugi koniec kontuaru podać piwo gościom.Lisbeth siedziała przy barze kolejne dziesięć minut, nie odrywając wzroku od swojej książki.Jeszcze zanim weszła w okres dojrzewania, zdała sobie sprawę, że ma fotograficzną pamięć, przez co odróżnia się od kolegów i koleżanek z klasy.Nigdy nikomu się do tego nie przyznała - z wyjątkiem Mikaela Blomkvista, w chwili słabości.Treść Dimensionsi in Mathematics znała już na pamięć, a książkę nosiła ze sobą głównie dlatego, że stanowiła dla niej widomy łącznik z Fermatem, jakby stała się talizmanem.'Lecz tego wieczoru nie mogła skupić myśli ani na Fermacie, ani na jego twierdzeniu.Za to miała przed sobą obraz doktora Forbesa, siedzącego bez ruchu, ze wzrokiem utkwionym w jednym punkcie na wodzie The Carenage.Nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego nagle poczuła, że coś jest nie tak.W końcu zamknęła książkę, poszła do swojego pokoju i włączyła PowerBooka.O surfowaniu w internecie nie było mowy [ Pobierz całość w formacie PDF ]