[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.do Dzieci, które wchodząDzieci, chodźcie pod kantorek.do kantorkaCzego potrzebujesz, duchu?GŁOS Z KANTORKAProszę o troje paciorek.KSIĄDZprzerażonyW imię Ojca.niech biega.Altarystę[55] zbudzi,Słowo stało się ciałem!.zawołajcie ludzi!.GUSTAWWstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi,A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.KSIĄDZMów, czego potrzebujesz.ach, to upiór! mara!GUSTAWJa! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych[56] tylu!łowi koło świecy motylaA tuś mi, panie motylu!do Księdza, pokazując motylaTen migający wkoło oćmy[57] rój skrzydlatyZa życia gasił każdy promyczek oświaty,Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie;Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!Patrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty,Był jakiś królik[58] albo pan bogaty,I wielkim skrzydeł roztworemZaciemiał miasta, powiaty.Ten drugi, mniejszy, czarny i pękaty,Był książek głupim cenzoremI przelatując sztuk nadobne kwiaty,Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył,Każdą słodkość zatrutym wysysał ozoremAlbo przebijał do ziemi środka,I nauk ziarno z samego zarodkaGadziny zębem roztoczył.Ci znowu, w licznym snujący się gwarze,Są dumnych pochlebnisie, czernideł pisarze.Na jakie pan ich gniewał się zagony,Tam przeklęta chmura leci,I czy ledwie wschodzące, czy dojrzałe plonyJako sarańcza[59]wybija.Za tych wszystkich, moje dzieci,Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja.Są inne, słuszniej godne litości istoty,A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie.Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godzinyI znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi.Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą;Dla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę.Za grzech mój życie było dostateczną karą,A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę.Bo kto na ziemi rajskie doznawał pieszczoty,Kto znalazł drugą swojej połowę istoty,Kto nad świeckiego życia wylatując krańce,Duszą i sercem gubi się w kochance,Jej tylko myślą myśli, jej oddycha tchnieniem,Ten i po śmierci również własną bytność traci,I przyczepiony do lubej postaci,Jej tylko staje się cieniem.Jeśli, żyjąc, świętemu był uległy panu,Niebieską z nim chwałę dzieli;Albo ze złym do wiecznej strącony topieli,Jest bolesnego wspólnikiem stanu.Na szczęście Bóg mię zrobił poddanym anioła,Dla niej i dla mnie przyszłość śmieje się wesoła.Tymczasem, jak cień błądząc przy kochanych wdziękach,Bywam albo w niebiosach, albo w piekła mękach.Gdy ona wspomni, westchnie i łezkę wyleje,Zbliżam się do usteczek, biały włos rozwieję,Zmieszam się z odetchnieniem i przeniknę ciebie,I jestem w niebie!Lecz kiedy!.oh, czujecie, wy, coście kochali!Jakim zawiść ogniem pali!.Długo jeszcze po świecie błąkać się potrzeba,Aż ją Bóg w swoje objęcie powoła;Natenczas śladem lubego aniołaI cień mój błędny wkradnie się do nieba.Zegar zaczyna bić.śpiewaBo słuchajcie i zważcie u siebie,Że według bożego rozkazu:Kto za życia choć raz był w niebie,Ten po śmierci nie trafi od razu.Zegar kończy bić, kur pieje, lampa przed obrazem gaśnie, Gustaw znika[60].CHÓRBo słuchajmy i zważmy u siebie,Że według bożego rozkazu:Kto za życia choć raz był w niebie,Ten po śmierci nie trafi od razu.Przypisy:[1]„Podniosłem wszystkie zmurszałe całuny leżące w trumnach; oddaliłem wzniosłą pociechę rezygnacji, jedynie po to, by sobie wciąż mówić: — Ach, przecież to tak nie było! Tysiąc radości zrzucono na zawsze w doły grobowe, a ty stoisz tu sam i przeliczasz je.Nienasycony! nienasycony! nie otwieraj całkowicie podartej księgi przeszłości!.Czyż nie dość jeszcze jesteś smutny?” — cytat z: Jean Paul (Jean Paul Friedrich Richter) Biographische Belustigungen unter der Gehirnschale einer Riesin.Eine Geistergeschichte (Rozrywki biograficzne pod czaszką olbrzymki.Opowieść o duchach).[2]Dzień dzisiejszy — Zaduszki.[3]nie bierz tata — jesteśmy w mieszkaniu księdza grecko–katolickiego; w w.357 mowa o jego zmarłej małżonce.[4]nierano — późno.[5]miano — imię.[6]do tegoż kraju — do tego samego, tzn.pośmiertnego.[7]Pieśń gminna.[przypis autorski][8]Z Szyllera.— Swobodna przeróbka ostatniej zwrotki z wiersza Fryderyka Schillera Der Jungling am Bache (Młodzieniec nad potokiem).[przypis autorski][9]jeszcze rano — jeszcze wcześnie.Porę akcji oznaczono niżej w w.141: Pustelnik wszedł do Księdza tuż przed godz.9 wieczór.Według prof.Pigonia związek chronologiczny miedzy cz.II a IV nie występuje dość jasno: w cz.II Widmo zjawia się na obrzędzie, kiedy już „przeszła północ” (w.515), w cz.IV Pustelnik znika z plebanii właśnie o północy.Wynikałoby stąd, że akcja cz.IV rozgrywa się albo tego samego dnia, lecz wcześniej niż akcja cz.II, albo też nie tego samego roku.[10]gotówem — jestem gotów.[11]kitajka — rodzaj materii jedwabnej (pierwotnie chińskiej, skąd nazwa od Kitaj — Chiny), tafta.[12]po smutkach wesele — w myśl starożytnego przysłowia: post nubila Phoebus — po chmurach słońce.[13]nudno — w znaczeniu prowinc: przykro, smutno.[14]Z pieśni gminnej.[przypis autorski][15]żywot Heloizy — chodzi o poczytny wówczas romans J.J.Rousseau Nowa Heloiza.[16]ogień i łzy Wertera — powieść J.W.Goethego Cierpienia młodego Wertera przedstawiała nieszczęśliwą miłość bohatera, zakończoną samobójstwem.[17]Z Getego.[przypis autorski][18]Wzmianka nieścisła; jest to swobodny przekład wiersza nie Goethego, lecz K.E.Heitzensteina, a tylko na temat poddany przez utwór Goethego: Lotte bei Werthers Grabe (Lotta u grobu Wertera).Pieśń ta była bardzo rozpowszechniona w Niemczech.[19]rozdejmijcie — rozewrzyjcie, roztwórzcie [ Pobierz całość w formacie PDF ]