[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Abbas wszedł po kamiennych stopniach i przyłożył ucho do drzwi.Na nieprzyjemny chorał, dający się słyszeć już z zewnątrz, składała się symfonia jęków.Brzmiało to tak, jakby ludzie w środku znosili wielki ból i wszyscy razem, bez słów wyrażali cierpienie.Najwyraźniej w budynku zgromadziła się grupka bardzo chorych obywateli.Abbas nie miał pojęcia, co ich do tego skłoniło.Uspokoił nerwy, nabrał tchu i otworzył drzwi.Natychmiast owiał go niemożliwy do wytrzymania smród.Abbas poczuł mdłości i zasłonił usta.Przyszło mu do głowy, by zawrócić, ale zawładnęła nim ciekawość, zarówno zawodowa, jak i zwyczajnie ludzka.Wkroczył do środka.Hall był pusty, ale dźwięki dochodziły z leżącej po lewej stronie sali gimnastycznej.Skoro dotarł już tak daleko…Wkrótce stanął przed podwójnymi drzwiami prowadzącymi do sali gimnastycznej.Przełknął ślinę i otworzył je.Jego umysł nie był w stanie objąć przerażających scen, które ujrzał w środku.— Mordercy! — wrzasnął i zatoczył się w tył.Chciał uciekać, ale nie potrafił.Wówczas istota, która stała w centrum, zwróciła na niego uwagę.Ogarnęły go nieprzeniknione ciemności.1.Dwa tygodnie po Tragedii Światowych Igrzysk Lekkoatletycznych w Harranie06:30Mel Wyatt otworzyła oczy i skrzywiła się, oślepiona blaskiem dnia.Natychmiast zwymiotowała.Udało jej się dźwignąć na kolana — nie chciała pobrudzić ubrania, choć pozostałości spalonego budynku, w którym się ukrywała, nie należały do najczystszych miejsc na świecie.Wszystko pokrywała sadza i popiół, a na podłodze zalegały poczerniałe kawałki drewna z zawalonego dachu.Zeszłej nocy, gdy się tu wślizgnęła, miejsce nie wydawało się aż tak brudne i zapuszczone.Gdy człowiek ucieka i ze wszystkich sił próbuje ocalić życie, higiena i wygoda schodzą na dalszy plan.Mel zależało tylko na tym, żeby się schować.Nie chciała, by ją dopadli.Gdy skończyła wymiotować, odczołgała się i opadła bez sił na ziemię.Ułożyła się na plecach, popatrzyła na chmury na błękitnym niebie, widoczne przez dziurę w dachu.W przeciwieństwie do większości budynków na Alei Koszmarów, ten miał tylko jedno piętro.Jak na ironię, na zewnątrz był piękny dzień.Idealna pogoda, choć zanosiło się na upał.Wspaniały dzień na relaksującą kąpiel w hotelowym basenie.„Tak, jasne”.Hotel Harran był teraz reliktem przeszłości.Niedawno wzniesiony, luksusowy wieżowiec został zajęty, spalony, zniszczony przez Zarażonych.Wszystko wydarzyło się niewiarygodnie szybko.Oblężenie rozpoczęło się wczoraj po dziesiątej wieczorem i trwało niecałą godzinę.Wszyscy, którym udało się przeżyć, uciekli na ciemne, niebezpieczne ulice Harranu.Mel była zdziwiona, że nikt inny nie wbiegł za nią do niewielkiego, pogrążonego w ciemnościach sklepu, gdzie kuliła się przez długie godziny, bezgranicznie przerażona, aż wreszcie zapadła w sen.Sen.Na tym etapie był wielką stratą czasu, a tego nie pozostało jej wcale dużo.Mel podwinęła podarty rękaw kurtki, która chroniła ją przed zimnem — jak na tak suchy klimat, noce tutaj bywały zaskakująco chłodne.Ślady po zębach na przedramieniu były czerwone i napuchnięte.Rana paliła jak jasna cholera.Zerknęła na zegarek — upłynęło mniej więcej siedem i pół godziny od chwili, gdy jeden z Zarażonych ją ukąsił.Rany się nie goiły.Co więcej, ciekła z nich ropa.Skaleczenie wyglądało paskudnie, bolało i z całą pewnością było śmiertelne.Szybko opuściła rękaw kurtki, na którym również widać było dziury po zębach.Zdusiła okrzyk bólu, ale łzy i tak spłynęły jej po policzkach.Ile czasu zostało? Nie było wątpliwości, że zmieni się w Zarażoną.Tak się działo z każdym ugryzionym.Czasami trwało to kilka godzin, ale byli też ludzie, którzy opierali się aż dwa dni.Paul doszedł do wniosku, że zależy to od ogólnego stanu zdrowia.U osób młodych, silnych i będących w dobrej kondycji infekcja postępowała wolniej.Słabi, starsi i małe dzieci przeistaczały się szybko.To było potworne.Na własne oczy widziała, co się dzieje, gdy osoba przekształca się w Zarażonego.Mel nie chciała dla siebie takiego losu.Nudności minęły, ale czuła się, jakby miała grypę.Przyłożyła dłoń do czoła i odkryła, że płonie.Jak wysoką miała gorączkę? Trudno było ustalić [ Pobierz całość w formacie PDF ]