[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jęknęła i rozdzieliła wargi.Zdrowy rozsądek kazał jej przestać, ale jej głodny miłości impuls zmusił Savannah do wysunięcia języka i liźnięcia jego kuszących warg.Zach wziął to za zaproszenie.Rzucił się na nią, miażdżąc jej usta swoimi i pocałował brutalnie, jakby był człowiekiem pozbawionym zmysłów.Savannah zgubiła się w nagłym przypływie ekstazy i zdumienia.Zach obdarzył ją płomiennym pocałunkiem, i jak najbardziej znał się na tym, jak całować kobiety.Jej oddech stał się nierówny, gdy jego język głaskał głę-boko jaskinię jej ust, jego wargi gniotły jej i wiedział, kiedy przestać, by dać jej szansę odetchnąć, zanim wciągnie ją bardziej w kuszącą przyjemności.Była pijana od jego pocałunków.Jej umysł ogłupiał, na wpół oszalał.Tylko jakaś jego część zarejestrowała, że Zach poluzował pasek jej spodni i szarpnął w dół do kostek.Savannah przerwała pocałunek.Przestraszyła się.„Czekaj… "Zach zamknął jej usta jeszcze raz, uciszając jej protest.Utopił ją w głę-bokich, odurzających pocałunkach, więc jedyna rzecz, o której mogła myśleć było, jak złagodzić ból między swoimi udami.Każdy nerw w jej ciele krzyczał z potrzeby, potrzeby tak atawistycznie zachłannej, że była ważniejsza od logiki, gdy zdarł z niej majtki.Przestał ją całować i opróżniłbiurko jednym ramieniem.Papiery, pieczątki, długopisy i akcesoria biuro-we posypały się na podłogę.Z nieludzkim warknięciem, Zach chwycił jej biodra i posadził na biurku.Rozłożył szeroko jej nogi, zanim w pełni mogła pojąć, co się dzieje.„Jezu, Savvie.Jesteś boginią." powiedział, widząc jej ociekającą cipkę.Savannah odrzuciła do tyłu głowę i wydała przenikliwy krzyk, gdy dałnura w jej muszelkę i pocałował jej płeć tak samo, jak całował jej usta.Złapała jego włosy i drapała jego głowę, kiedy zanurzył swój język w jej wnętrzu, smakując ją, zajadając się jej śmietanką.Była rozdarta, pomiędzy odepchnięciem go, a przyciągnięciem go bliżej, by lizał ją głębiej.Ale~ 8 ~przyjemność była tak nieznośna.„O, Boże." jęknęła, jej pierś zafalowała, kiedy Zach polizał jej mokre wargi i zassał prawie brutalnie łechtaczkę.Doszła w jednej chwili.Mocno i długo.Jej głowa uderzyła w klawiaturę, gdy fala uniesienia przetoczyła się przez jej ciało.Drżała w konwulsjach niczym niezmąconej przyjemności.Jej świat zapadł się na moment.Zach kosztował jej śmietankę, gdy topiła się w ekstazie.Nie mogła znieść już więcej jego szturmu, więc szarpnęła jego włosy, żeby go powstrzymać.„Proszę.Przestań.To zbyt wiele." jęczała Savannah.„O, Boże."Zach warknął na jej kotku, podnosząc głowę.Jego oczy świeciły się jak lampa, a źrenice skurczyły się w szparki, jak u kota.Oblizał swoje wargi, jakby był kotem, który nie dostał dość śmietanki.„Jak było? Dobrze? " zamruczał.Zaczerpnęła głęboko powietrza.Ten człowiek był niesamowity.Nikt jeszcze nie sprawił, że doszła tak gwałtownie, właściwie tylko przez całowanie jej i jedzenie jej cipki.Nie żartował, gdy powiedział jej, że może doprowadzić ją do orgazmu w niespełna pięć minut.Niespotykana fala żądzy uderzyła w nią, tak zdziczała, że wszystkie włókna jej jestestwa krzyczały z potrzeby i opanowały jej instynkt.Nagle została obezwładniona z ciekawości.Jak by to było pieprzyć go jak należy, mieć jego penisa zagłębiającego się w niej, napełniającego ją, pieprzącego ją jakby nie było jutra? Podniosła się, złapała jego włosy i zgniotła jego usta.Smakował pikantnie, doprawiony jej własnymi kobiecy-mi perfumami.Obiecała sobie, że już nigdy więcej nie będzie tanich roz-rywek po chicagowskim fiasku, ale Zachowi trudno było się oprzeć.Musia-łaby być świętym, żeby go odrzucić.Zach oddał jej pocałunek z taką samą dzikością, warcząc cicho między pocałunkami, dysząc ciężko od wzbierającej żądzy.Zachwycone mruczenie wyrwało się z jego gardła, gdy Savannah po omacku poszukała klamrę jego paska, by go odpiąć.Odepchnął jej ręce i zrobił to sam.Jego dżinsy spadły do kostek.Slipy poszły w ich ślady.Jego penis wyskoczył wolny.Savannah oderwała swoje usta od jego i przyjrzała się dokładnie jego twardej jak skała erekcji.„O, cholera." nie mogła uwierzyć własnym oczom.Zach mógłby zaws-tydzić niejedną gwiazdę porno.Zastanawiała się, ile kobiet zabił drągiem tej wielkości.„Dotknij mnie." zachęcił, zawijając jej ręce wokół swojego pulsującego członka i zmuszając do uściśnięcia go.„Widzisz, lubi cię."~ 9 ~Savannah prychnęła.Mężczyźni.Ale ścisnęła go, aż jego twarda erekcja zadrżała w jej rękach.Poczuła żar, jego gorąco emanowało z każdej pory skóry.Zach opuścił głowę i dotknął jej warg swoimi.Jego oddech byłciężki, pełny żądzy.„Powiedz, że pragniesz mnie, Savvie." jego głos zamienił się w cichy pomruk, mrucząc prawie, jak u kotów.Jego oczy zwęziły się, źrenice pozostały w ich kociej formie.„Jak długo byłaś pozbawiona przyjemności?To jest grzech dla takiej wspaniałej istoty, jak ty, być samą.Mogę dać ci wszystko, czego chcesz, Savvie.Potrzebujesz mnie."Jej krew zagotowała się.Czysta żądza wezbrała w niej, paląc ją od wewnątrz.Przełknęła.Jedna ręka Zacha przykryła jej cipkę, druga znalazła jej łechtaczkę.Szczypał i drażnił ją w taki sposób, że jej każde zakończenie nerwowe trzęsło się, jak żywe pełne energii nagie druty.Musiała dostać swoją działkę.Z ciężkim oddechem, poddała się pokusie.„Pieprz mnie."***Jego penis był tak twardy, że to prawie bolało.Serce waliło mu w piersi.Jego pantera chciała wypełznąć spod skóry.Nigdy nie pragnął kobiety tak bardzo, jak pragnął jej teraz.Słodka Savvie, o ciemnozłocistej karnacji bogini z ponętnymi oczami kusicielki i apetycznie zaokrąglonymi kształ-tami, oczarowała go.Był niemal zdziczały z żądzy od momentu, kiedy ją zobaczył.Szczycił się tym, że działał z premedytacją, że zachowywałrezerwę, ale tym razem pozwolił swoim jądrom robić to, co chciały.I nie dbał o to.Nie tym razem.Zach chwycił ją w pasie i przyciągnął do siebie, aż ich kości biodrowe oparły się o siebie.Jego penis uciskał jej brzuch, pulsując.Liznął jej wargi, szepcząc czułe słówka i ustawiając główkę fiuta przy jej wejściu [ Pobierz całość w formacie PDF ]