[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dość, Delio! Nie chcę tego słuchać!- Powinnaś być mi wdzięczna, bo wejdziesz do małżeńskiego łoża, wiedząc, co cię czeka - zakończyła rozmowę Cordella, wstając od stołu.Gdy zniknęła Brennie z oczu, uśmiechnęła się z satysfakcją.Rozdział 4Port Bułgar na wschodnim zakolu Wołgi był ważnym ośrodkiem handlowym, gdzie Zachód spotykał się ze Wschodem.To tutaj wikingowie przypływali na swoich drakkarach, by wymieniać towary z kupcami przybywającymi karawanami z Azji Środkowej oraz z Arabami.Na wschód od Bułgaru wiódł legendarny jedwabny szlak do Chin.Do Bułgaru ściągali ludzie najróżniejszego autoramentu - od złodziei i obwiesiów po bogatych kupców i królów.Na początku lata Garrick Haardrad postawił tu na kotwicy swój imponujący żaglowiec i zajął się pomnażaniem fortuny, którą zgromadził po drodze.Handel to niezwykłe zajęcie!Ponieważ Garrick wbrew wcześniejszym planom musiał przeczekać zimę wśród koczowniczego plemienia Słowian, nie zamierzał zbyt długo zostawać w Bułgarze.Chciał jak najszybciej wyprawić się w drogę powrotną do domu.Musiał jeszcze zawinąć do Hedeby, by sprzedać dwudziestu niewolników, których mu podarował Aleksander Stasow.Pierwsza podróż na Wschód obfitowała w niespodzianki, lecz jednocześnie okazała się wielce opłacalna.Rok temu Garrick wyruszył z Norwegii z ośmioosobową załogą.Wiózł ładunek futer i niewolników, których postanowił się pozbyć, do Hedeby – wielkiego handlowego miasta nad rzeką Schlei.Tam wymienił połowę niewolników na towary wytwarzane przez miejscowych rzemieślników: kościane grzebienie i zapinki, kości do gry, a także korale oraz wisiory z bursztynu sprowadzanego z ziem nadbałtyckich.Z Hedeby popłynęli do Birki - ośrodka handlowego na wyspie na jeziorze Malar, w samym sercu Szwecji.Naprzeciw, po drugiej stronie morza, leżało słowiańskie miasto Jumne.Birka była bardzo ruchliwym centrum targowym, w jej porcie cumowały statki Duńczyków, Słowian, Norwegów i Scytów.To tam Garrick nabył reńskie szkło i wielce cenione za swą fakturę fryzyjskie sukno, strzemiona wysadzane drogimi kamieniami i wino reńskie, którego prawie cały zapas postanowił zachować dla siebie.Potem Garrick i jego załoga pożeglowali do Zatoki Fińskiej, aby stamtąd popłynąć wijącą się wśród bagien Newą na jezioro Ładoga.W porcie Stara Ładoga, u ujścia rzeki Wołchow, uzupełnili zapasy.Był już środek lata, a ich czekała długa droga.Skierowali się na wschód, na tereny zamieszkane przez zachodnich Słowian.Rzeką Świr wpłynęli na jezioro Onega, po czym systemem małych rzeczek i jezior dostali się na Jezioro Białe, by wreszcie dotrzeć do północnego zakrętu potężnej Wołgi.W połowie drogi do Bułgaru, dokąd właśnie zmierzali, natrafili na niewielki statek zaatakowany przez grupę Słowian zamieszkujących przybrzeżne tereny.Przeraźliwe krzyki kobiet i mężczyzn niosły się po wodzie.Załoga Garricka siadła do wioseł i ruszyła na ratunek, zanim napastnicy zdążyli zakończyć krwawy atak.Wciągnięto na pokład mały, pozbawiony żagli stateczek i wybito tych rzezimieszków, którzy nie salwowali się ucieczką na widok potężnego drakkaru wikingów.Przeżyła jedynie kobieta z niemowlęciem, bo zdążyła ukryć się w dużej beczce.Człowiek Garricka, wytrawny żeglarz o imieniu Haakorn, znał język słowiański.Dowiedział się od kobiety, że jest córką znamienitego wodza jednego ze słowiańskich plemion.Jej mąż zginął podczas napadu, opowiadając o rzezi, leżała przy jego zmasakrowanym ciele i zanosiła się szlochem.Napastnicy należeli do wrogiego plemienia, planowali zabić ją i dziecko w odwecie za czyny jej ojca.To nie był ich pierwszy atak.By zdecydować o losie kobiety, Garrick naradzał się z załogą.Przeważyło zdanie przyjaciela Garricka, Perrina, który był mu tak bliski jak rodzony brat.Przekonał ich, że ponieważ zrobili sobie wrogów z niedobitków, którzy zdołali uciec, nie ma sensu antagonizować kolejnego plemienia, żądając okupu za kobietę.W przyszłości będą tędy nieraz przepływać, więc w ich interesie jest mieć przyjaciół wśród Słowian.Zwrócili matkę i dziecko wodzowi, niczego nie żądając w zamian.Na ich cześć wyprawiono wiele uczt.Mijały dni, a potem tygodnie.Zaczęły padać deszcze, co stanowiło świetną wymówkę, żeby dalej zwlekać z odjazdem, zwłaszcza że Aleksander Stasow okazał się bardzo gościnnym gospodarzem.W końcu zrobiło się zbyt późno, by dopłynąć z Bułgaru do domu, zanim zaczną się mrozy, więc zostali w osadzie Słowian na zimę.Wiosną wdzięczny wódz podarował im na pożegnanie dwudziestu niewolników i po worku srebra na głowę.Krótko mówiąc, zwłoka bardzo im się opłaciła.W Bułgarze sprzedali resztę ładunku [ Pobierz całość w formacie PDF ]