[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pogryzłam ją i połknęłam, rozkoszując się smakiem i nowym doświadczeniem, jakim było połączenie mojej obsesji na punkcie Blake’a z obsesją na punkcie jedzenia.Uznałam, że od przybytku głowa nie boli.Nieoczekiwanie wycisnął pocałunek na mojej szyi i lekko skubnął zębami skórę.Musnął ustami obojczyk, a potem miejsce między piersiami.Językiem powoli zatoczył krąg wokół jednego sutka, a potem wokół drugiego.Zaczął je ssać, wreszcie muskać językiem całą moją klatkę piersiową, każde dostępne miejsce.Wstrzymałam oddech.Blake drażnił językiem moje ciało i niespiesznie oblizywał je do czysta.Kiedy skończył, wsunął dłoń pod dżinsy i położył ją między udami na moich już wilgotnych majtkach.– Erico, teraz cię zerżnę.Chcesz tego?Kiedy jego oddech owionął mój mokry sutek, na całym ciele poczułam gęsią skórkę.Moja skóra była jak naelektryzowana od wszystkich tych pieszczot.Jęknęłam z przyzwoleniem.Dłonie mi prawie zupełnie zdrętwiały od ściskania koca.Puściłam go, wsunęłam palce w jedwabiste włosy Blake’a, mocno je chwyciłam i przycisnęłam do piersi jego głowę.Lekko skubnął zębami moją skórę, aż cicho krzyknęłam.Chwycił mnie za nadgarstki i uniósł moje ręce nad głowę.– Nie ruszaj się.Torba znowu zaszeleściła i chwilę później Blake związał mi ręce kawałkiem jedwabiu.Zacisnął węzeł na tyle mocno, żebym nie mogła się z niego uwolnić.Rozebrał mnie od pasa w dół.Usłyszałam, jak jego ubranie opada na podłogę u moich stóp, a potem przykrył mnie swoim ciałem.Zaczęłam wykręcać ręce – nadaremnie, bo sama bym się nie uwolniła.Serce szybciej mi zabiło, zaczęłam wpadać w panikę.Blake robił to już wcześniej.Unieruchamiał mnie, czyniąc bezbronną.Przedtem jednak węzły były luźniejsze – te ani trochę nie puściły.Poza tym nie widziałam go.Byłam bezbronna, w ciemności.Przeszył mnie zimny dreszcz strachu.W moich myślach Blake’a zastąpił koszmar, najmroczniejsze ze wspomnień.– Blake – powiedziałam drżącym głosem naznaczonym rosnącym niepokojem.Nie byłam pewna, czy tego chcę.Położył mi dłoń na sercu.Moja klatka piersiowa unosiła się gwałtownie.Nie mogłam zapanować nad oddechem.– Ćśś, kochanie.Jestem tu – wymruczał.Przykrył mnie swoim ciepłym ciałem i zamknął moje usta pocałunkiem, czułym i pełnym miłości, uciszającym wszystkie lęki.Ucałował linię mojej szczęki i przesunął usta na wrażliwe miejsce tuż za uchem.– Czujesz mnie? To ja, kochanie.Zawsze będę przy tobie.Kiedy wypowiedział te słowa, moje ciało się rozluźniło.Rozprostowałam dłonie wcześniej zaciśnięte w pięści i skupiłam się na jego dotyku.Nikt nigdy nie dotykał mnie w ten sposób – zupełnie jakby Blake znał moje ciało lepiej niż ja sama.Panika ustąpiła, kiedy nasze ciała się spotkały.Jego głos przywrócił mnie do tej chwili, naszej chwili.– Przez cały dzień myślałem o tobie.Masz pojęcie, jak ciężko mi się pracowało? Kiedy wyobrażałem sobie twoje jędrne, drobne ciało drżące pode mną, pragnące mnie?Centymetr po centymetrze moja skóra ożywała, kiedy brał mnie w posiadanie dłońmi i ustami.Niecierpliwym dotykiem i gorącymi, mokrymi pocałunkami.Przy każdym ruchu mówił do mnie.Zaczęłam zataczać kręgi biodrami, kiedy jego palce masowały mnie, wsuwały się w mokre fałdki mojego ciała i wysuwały z powrotem, składając słodką obietnicę tego, co miało nastąpić.Całkowicie skupiłam się na kontakcie z jego ciałem.Ciężko dyszałam, zastanawiając się, jak długo jeszcze to wytrzymam.Ten mężczyzna uwielbiał mnie torturować.– W porządku? – Delikatnie pogładził moje nadgarstki i musnął wrażliwą skórę na wewnętrznej części rąk.Na chwilę przestałam się koncentrować tylko na pożądaniu i zastanowiłam nad odpowiedzią.Zupełnie zapomniałam o panice.Myślałam tylko o tym, by jak najszybciej poczuć go w sobie.– Lepiej niż w porządku.Nie przestawaj.Rozłożył moje nogi.Dotknął penisem wejścia do mojej waginy i wszedł, powolutku, doprowadzając mnie tym do szaleństwa.Wstrzymałam oddech, aż wszedł do końca.Pocałował mnie głęboko.Odetchnęłam jego oddechem, kiedy delikatnie poruszył biodrami, przypominając mi, jak bardzo, pod każdym względem potrafi mnie posiąść.Jęknęłam.Ogień zapłonął w moich żyłach, docierając do każdej kończyny [ Pobierz całość w formacie PDF ]