[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pio-trowe klucze i wypisana bardzo delikatnymi literami dedykacja - prawdziwy klejnot, który dorównuje tekstylnej sztuce średniowiecznych gobelinów.Od godziny wpół do szóstej rano, aż do jedenastej w nocy, jest na nogach, skarży się Zćlie, jeśli czasem ma już pracy w domu i w zakładzie powyżej uszu.Służącą zatrudnią Martinowie dopiero później.W takich godzinach zniechęcenia, okazuje ową zamiłowaną w cierpieniu pogardę dla świata i depresyjne poddawanie się zrządzeniom losu, które tak dziwnie kontrastują z jej rezolutnym zmysłem interesu.Na tej ziemi nic ma trwałego szczęścia, powtarza ciągle w licznych zachowanych listach: „marnuje się tylko swój czas, kiedy się go tutaj szuka”.Celina Martin przypomina sobie, że jej matka kochała poezję i chętnie ją cytowała.Ale dodaje: „Połączone to było zawsze z nutą pewnego smutku, bowiem czuta się tu na ziemi, jak na wygnaniu".Wręcz na przymus przedstawia w swoich listach bratu, szwagierce, córkom straszne przykłady na przemijalność ziemskiego szczęścia: Pewien właściciel młyna zbudował sobie wspaniały dom, jego żona rozpowiada wszystkim znajomym, że czuje się tak bardzo szczęśliwa, bez trosk materialnych, bez dzieci, które mogłyby jej to szczęście zakłócić i oboje są także w dodatku zdrowi.Zelie: „Nieszczęście, po trzykroć nieszczęście temu, kto może tak mówić!”.I rzeczywiście, ta przez los tak bardzo, na pozór, uprzywilejowana małżeńska para, wpada po ciemku w wykop pod budowę na nie dokończonej jeszcze parceli, kobieta pociąga za sobą potężny kamień, który jej męża zabija na miejscu, ona sama zaś umiera niedługo po wyciągnięciu jej z wykopu.Tym szeroko opisanym przerażającym scenariuszem, pragnie Zelie ostrzec swego brata Izydora przed nierozważnym zawarciem małżeństwa.Te jej chwile czarnowidzenia i ucieczki od świata nie są znów tak zupełnie nieuzasadnione.W ciągu czterech lat Zelie utraciła dwóch synów i dwie córeczki, w dziecięcym wieku.W dodatku jej własne, pozbawione radości dzieciństwo, nie da się tak po prostu wymazać ze wspomnień.Surowa matka nie pozwoliła jej nawet mieć lalki.„Smutne,.jak pogrzebowy kir”, były, jak sama mówi, jej młode lata., Tym bardziej więc trzeba docenić to, żc stale przepraco- •? wana, cierpiąca na ciągłą migrenę kobieta, w widoczny > sposób cieszyła się swoimi dziećmi, umiała opanowywać :jsiany złego samopoczucia i swoimi córkami dyrygowała energicznie, ale równocześnie z radością i czułością.Niewywrotna Ggurka od „Patriarchy”Oboje rodzice uzupełniają się znakomicie.Bowiem to, czego brakuje w stosunku do świata marzycielsko usposobionemu ojcu Ludwikowi, uzupełnia on przez prawdziwie szczery charakter i promieniejącą dobroć.Wydaje się, że u Martinów doskonały podział ról jest odwrócony: Zelie jest głową rodziny, a Ludwik sercem.On zamyka się chętnie w swoim własnym świecie, buduje sobie w wieży pustelnię do modlitwy i rozmyślań, niedzielne popołudnia spędza najchętniej na łowieniu ryb, przepada za melancholijnymi wierszami jak ten od Lamerlina: „Ziemski czas jest twoim statkiem, nie twoją ojczyzną”.A jednak niedoszły pustelnik jest szczęśliwym ojcem rodziny i posiada także, podobnie jak jego żona, wielowarstwowy charakter: Jako żołnierz w czasie wyprawy wojennej w Hiszpanii otrzymał Krzyż Królewski (zasługi) św.Ludwika.Jako dobn' pływak, ratuje kilka razy z narażeniem własnego życia tonących w wodzie ludzi.Denerwuje swoimi podaniami leniwych urzędników, ponieważ chce koniecznie umieścić w domu starców pewnego bezdomnego, którego spotkał na ulicy i zaprzyjaźnił się z nim.Przyprowadza do swego domu jakiegoś pijaka, którego pewnej mroźnej nocy znalazł leżącego w miejskim rynsztoku.A kiedy na dworcu kolejowym zauważył obdartego epileptyka, przekształca swój wysoki kapelusz w puszkę do zbierania pieniędzy i troszczy się o to, żeby nieborak otrzymał pomoc lekarską.Duchowieństwo nazywa tego, nieco majestatycznie występującego pana Martina w podzięce za jego radosną ofiarność, „świętym Patriarchą”.Ale w domu wygłupia się on ze swoimi córkami, swymi zgrabnymi rękami zegarmistrza rzeźbi im cudowne zabawki i śmieszne niewywrotnefigurki.Radzi im.że tak samo powinny postępować w życiu.po porażce, po prostu znowu się podnieść! W międzyczasie sprzedał swój sklep z zegarkami i biżuterią, i przystąpił do coraz bardziej zyskownej produkcji koronek w zakładzie swej żony Zćlic [ Pobierz całość w formacie PDF ]