[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wówczas Cinq-Mars postanowił zrealizować nie-j wykonalne praktycznie zadanie.Zamierzał uwieść najbardziej znaną prostytutkę Paryża, Marion Delorme, której skąpy kardynał Richelieu płacił sto pistoli za noc(szczęście, że Marion Delorme nie wiedziała, iż jej rywalce, Ninon de Lanclos, kardynał zaproponował pięćdziesiąt tysięcy pistoli za noc, a ta odmówiła).Z miną skazańca, nie mając pieniędzy na zapłacenie usługi (wszystko przegrywał w karty), Cinq-Mars przystąpił do oblężenia Marion znaną metodą – udając śmiertelnie w niej zakochanego.I niepostrzeżenie udawana miłość przeistoczyła się w prawdziwą, z wzajemnością.Król, intuicyjnie czując, że uczucia jego kochanka ochładzają się jak piec kaflowy w Luwrze nad ranem, płacze jeszcze rzewniej, a Cinq-Mars coraz wulgarniej szydzi z niego.Aż nastąpił taki moment, że los obydwóch 20ozstrzygnął kardynał Richelieu.Cinq-Marsowi odrąbią;łowę… o dziwo, o paradoks historii, wyrokiem zakocha-lego w nim króla.Zbyt radykalnie Ludwik XIII pojmował [rólewski obowiązek, jeśli spazmując i zalewając się łza-ni, podpisywał wyrok na swojego ulubieńca.W 1643 ro-ai Richelieu, będąc już nieuleczalnie chory, wykrył spi-:ek Gastona Orleańskiego, prezydenta de Thou i Frederica łe Boullon na swe życie.Spiskowcy porozumieli się j Hiszpanią, która obiecała pomoc w zorganizowaniu we 7rancji wojny domowej.W spisku brał udział Cinq-Mars on na mocy królewskiego dekretu został skazany na Śmierć.Przejawił niesamowity hart ducha, gdy szedł na›mierć.Siedząc w celi, trzy godziny przed egzekucją napisał do matki pożegnalny list, przeczytał go i starannie Doprawił dwa błędy ortograficzne oraz jeden interpunkcyjny-Gastonowi Orleańskiemu jak zawsze wszystko uszłosezkarnie.Najpierw Richelieu chciał go wysłać do Wenecji z pensjądziesięciu tysięcy dukatów miesięcznie.„Mało – powiedział ten cynik –Niech kardynał sam za taką gażę jedzie do Wenecji, mądrala!".Leczkardynał Richelieu już nigdzie jechać nie mógł.Umierał.Z okna swojejkarety zdążył jeszcze obejrzeć – w pozycji leżącej – kaźń Cinq-Marsa.Zakilka miesięcy zmarł i Ludwik XIII, jakby dowodząc tezy, że nie możekierować Francją bez swojego utalentowanego kardynała.W ten wieczór, gdy ściętą głowę Cinq-Marsa przywieziono na królewskidwór i król, trzymając ją na kolanach, gorzko płakał, na przedmieściuParyża Marion De-lorme zapaliła po raz ostatni świecę na oknie –umówiony sygnał dla Cinq-Marsa, że jest sama i kawaler może do niejwejść, wzięła nożyce i odciachała swoje jedwabiste włosy.Zakochaneniewiasty zawsze tak czyniły21w starożytności, gdy chciały, żeby ich mężowie czy kochankowiepomyślnie powrócili z bitew.Do dnia dzisiejszego błyszczy na naszymniebie gwiazdozbiór Warkocz Bereniki, żony Ptolemeusza III, egipskiegokróla, któremu żona obcięła włosy jako dar bogom, a lekki zefir, niewinnywiaterek, uniósł je do nieba, żeby świeciły wszystkim zakochanym swymmiłosnym blaskiem.***Marion Delorme w wieku trzydziestu dziewięciu lat popełniłasamobójstwo, wypijając arszenik, gdyż nie chciała rodzić piąty raz, niewiadomo z jakim kochankiem zaszedłszy w ciążę.Być może z WielkimKonde-uszem, który u niej w tamtym czasie bywał.Maria de Chevreuse, również będąca kochanką Wielkiego Kondeusza (coza jurny byczek z tego historycznego bohatera, który nie przepuścił ani damie, ani prostytutce, a ponoć i własnej siostrze), uciekała przed prześladowaniami kardynała Richelieu i króla Ludwika XIII.Uciekała konno przed królewskimi siepaczami, ścigającymi ją po całej Francji.Przemknęła przez Pireneje, zanim dotarła do granicy, żandarmi nie mogli jej zatrzymać, bowiem lud pomagał swej „Amazonce Francji", jak ją nazywano, walczyła bowiem o ich wolność przeciwko uciskowi znienawidzonego kardynała Richelieu.Potem z taką samą zajadłością będzie walczyła przeciwko kardynałowi Mazariniemu.Pewnego razu zatrzymała się, by przenocować w chałupie chłopa, a nad ranem jego chatę otoczyli królewscy muszkieterzy.Gospodarz na oczach oficera rzucił jej na posłanie jakieś łachmany i krzyknął: „Wstawaj, leniu.Trzeba krowy na pastwisko wyganiać, a ty się wylegujesz".Nowo upieczony pastu-22szek, wziąwszy do ręki bat, pognał bydło, a na skraju lasu na Marię już czekał dobry koń.I znowu mknęła przez całą Francję.Zatrzymała się pewnego razu w posiadłości znanego pisarza La Rochefoucauld.Ten przyszły uczestnik frondy dał jej schronienie i pomógł dotrzeć do Lotaryngii.Maria de Chevreuse była bezpieczna.Balowała na dworze księcia Karola Lotaryńskiego, zrzuciwszy kostium amazonki i ubrawszy się w suknię balową.Karol, który miał zaledwie dwadzieścia dwa lata, zakochał się w Marii na zabój.Ona konsekwentnie przestrzegała swej zasady – każdy jej kochanek musi podzielać jej polityczne poglądy.Tak że, panie Karolu Lotaryński, włączaj się do nowego spisku pani de Chevreuse.Maria nawiązała kontakt z Anglią.Potem wyjechała do Hiszpanii i tu zawróciła głowę hiszpańskiemu królowi, rodzonemu bratu AnnyAustriaczki, Filipowi I V.Pragnęła stać się jego oficjalną metresą, lecz Filip IV był człowiekiem ostrożnym.Powiedział Marii de Chevreuse prawie to samo, co Ludwik XIII powiedział Saint-Simonowi, gdy ten chciał zaprowadzić go do łóżka, z panną de Hautefort: „Prawdą jest, że jestem w niej zakochany.Prawdą jest też, że jestem mężczyzną i mam te same co inni skłonności.Ale mam godność królewską i muszę się strzec grzechu i skandalu".Prawda, Filip IV jeszcze dodał: „Będziemy spotykać się tak, żeby dwór o niczym się nie dowiedział".–Jak to możliwe? – zdziwiła się Maria, dobrze znająca zwyczaje dworu, gdzie obowiązkiem jest wiedzieć o wszystkich wszystko.Okazało się, że jest to możliwe, jeśli Maria uszczęśliwi hiszpańskiego króla na jedną jedyną noc.–No nie, ja w takie klocki nie gram – oświadczyła Maria, dla której głośny romans z niedostępnym i nie 23umiejącym się uśmiechać hiszpańskim królem byłby najlepszą reklamą w jej awanturniczych przygodach.Obraziła się Maria na hiszpańskiego króla [ Pobierz całość w formacie PDF ]