[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przyjrzał się jej, marszcząc brwi.Nagle odchrząknęła i przybrała neutralny ton głosu.Rozumiem, że on ma niską samoocenę, pewnie jest niezbyt inteligentny, wykonuje nisko płatną pracę, jest samotnikiem i niełatwo nawiązuje stosunki z ludźmi.Czekał, bo był w tym dobry.Zawsze się zastanawiałam, dlaczego szlachtował rodziny.Dokładnie czteroosobowe rodziny.Powiedziałaś: szlachtował.Interesujące.Nie zamierzała tak powiedzieć.Nabiła sałatę na widelec i przeżuwała powoli.Powinna bardziej uważać.Zwykłe przejęzyczenie.Nie, to nie było przejęzyczenie, ale zostawmy to na razie, Sherlock.Ta sprawa z rodzinami.ludzie z JSD, jak czytałaś w ich profilu, uważają, że on mieszkał w tym samym bloku co pierwsza rodzina, którą zabił w Des Moines, znał ich, nienawidził, chciał ich zniszczyć, czego w końcu dokonał.Jednakże w najbliższym otoczeniu pierwszej zbrodni w Des Moines nie znaleźli nikogo pasującego do tego opisu.Więc doszli do wniosku, że w tym przypadku stworzyli niewłaściwy profil.Wszyscy byli skonsternowani, kiedy znowu zabił w St.Louis.Podczas rozmowy z kapitanem Bradym z Chicago zapytałem go, czy policja w St.Louis szukała w okolicy ewentualnego podejrzanego.Owszem, lecz nie znaleźli nikogo, kto by im pasował.Ale pan już wcześniej rozmawiał z policją w St.Louis, prawda?Tak.Dużo pan wie.Myślałem o tej sprawie, Sherlock, myślałem i myślałem, i starałem sieją zrekonstruować.W przeciwieństwie do glin jestem przekonany, że profil trafił w dziesiątkę.Chociaż nie znaleźli nikogo pasującego do profilu ani w Des Moines, ani w St.Louis?Właśnie.Pan mnie podpuszcza, sir.Tak, ponieważ chciałem się przekonać, co wymyślisz.Zobaczymy, czy ruszasz głową równie szybko jak tym damskim coltem.Rozłożyła palce, długie, smukłe palce z krótko przyciętymi paznokciami.Przecież pan mi go wykopał z ręki.To nie miało znaczenia.Ale potrafisz dobrze łapać.Nie spodziewałem się tego ruchu Portera.Uśmiechnęła się do niego, chwilowo rozbrojona.Ćwiczyliśmy to.Podczas innego treningu on został zakładnikiem.Rzuciłam mu broń, ale chybił.Bandyta tak się wściekł, że zastrzelił Portera.Wyobraża pan sobie, jak na nas wrzeszczeli instruktorzy.Ćwiczyliśmy - powtórzyła.Powoli powiedział, zamykając laptop:Raz zawaliłem, kiedy byłem kursantem w Akademii.Szkoda, że nie nauczyłem się tego sposobu.Mój partner, James Quinlan, odgrywał rabusia bankowego w Alei Hogana i FBI go zgarnęło.Musiałem tam stać i patrzeć, jak go zabierają.Gdybym mu rzucił broń, miałby szansę.Chociaż Bóg wie, co się mogło stać.- Westchnął.- Quinlan sypnął mnie w śledztwie.Pewnie się spodziewał, że go odbiję, a kiedy się nie zjawiłem, zaczął śpiewać.Zresztą nie miałem pojęcia, jak miałbym go odbić.W każdym razie złapali mnie godzinę później, kiedy wyjeżdżałem z miasta kradzionym samochodem, niebieskim buickiem burmistrza.Quinlan?Tak.- Nic więcej, tylko potwierdzenie.Niech się trochę pomęczy.Kto to jest Quinlan?Agent i dawny przyjaciel.A więc jak myślisz, Sherlock, co znajdziemy w Chicago?Mówił pan, że chicagowska policja jest blisko.Jak blisko?Sama czytałaś.Świadek zeznał, że widział mężczyznę wybiegającego z domu ofiary.Mają opis.Zobaczymy, jak dokładny.Co pan wie, sir, czego nie ma w raporcie?Większość to domysły - odparł - i trochę świetnych kawałków z mojego komputerowego programu.Skinął na stewardesę, żeby zabrała filiżankę.Ostrożnie zamknął laptop i wsunął do utwardzonej teczki.- Jesteśmy prawie nad 0'Hare - powiedział, oparł się wygodnie i zamknął oczy.Zrobiła to samo.Nie pokazał jej komputerowej analizy sprawy.Może myślał, że dostała już wystarczająco dużo, i chyba miał rację.Nie chciała oglądać zdjęć z miejsca zbrodni, ale musiała.To było trudne.Gazety nie zamieściły żadnych zdjęć.Teraz prawdziwe fotografie rzuciły jej tę grozę prosto w twarz.Nie mogąc się powstrzymać, zaczęła mówić na głos:We wszystkich trzech przypadkach rodzice byli przed czterdziestką; dwoje dzieci - zawsze chłopiec i dziewczynka - miało dziesięć i dwanaście lat.W każdym przypadku ojciec został postrzelony w klatkę piersiową i po raz drugi w brzuch, drugi strzał oddany po śmierci, jak ustaliła autopsja.Matka została przywiązana do kuchennego stołu, zbita po twarzy, następnie uduszona sznurem od tostera, stąd przezwisko Toster.Dzieci zostały związane, zakneblowane, wepchnięte głowami do piekarnika.Jak Jaś i Małgosia.To gorzej niż okropne.Ten facet jest ciężko chory.Zastanawiałam się, co by zrobił, gdyby rodzina nie miała tostera.Tak, ja też się zastanawiałem - przyznał, nie otwierając oczu.-Widocznie odwiedził każdy dom przed morderstwem i sprawdził, czy w kuchni stoi toster.Albo przynosił tostery ze sobą.Możliwe, ale wątpię.Za bardzo rzuca się w oczy.- Ustawił oparcie fotela prosto.- Ktoś mógł zobaczyć, że facet coś niesie.Kolejna sprawa: w wielu domach piecyki są umieszczone wysoko i wbudowane w ścianę.Jak wtedy zabiłby dzieci? Na fotografiach są tylko staroświeckie duże kuchenki.Musiał sprawdzić dużo rzeczy, kiedy odwiedzał te rodziny, prawda? Zerknęła na jego profil.Nie odpowiedział.Powoli wsunęła zdjęcia do koperty, każde oznaczone.Powoli złożyła kartki, wyrównała i starannie umieściła z powrotem w folderach.On długo o tym myślał.Ale przecież ona też myślała [ Pobierz całość w formacie PDF ]