[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Stereotyp mówiący, że gracze VR są chudzi i niewysportowani nie sprawdzał się w przypadku użytkowników Sarxos, którzy generalnie utrzymywali zadziwiająco wysoką formę.Trudno prowadzić skuteczną kampanię, żeby zdobyć królestwo, jeśli twoje ciało nie jest fizycznie przygotowane na wspieranie umysłu w grze.Teraz jego ciało wysyłało bardzo konkretny sygnał, mówiący: - Płatki kukurydziane! Płatki kukurydziane z mlekiem!Shel wstał i przeciągnął się, uśmiechając się szeroko na myśl o jedzeniu i o minie Delmonda, kiedy tamten zdał sobie sprawę, że nie wywinie się z nietkniętym dobytkiem, tylko po to żeby ktoś mógł zrobić przyjemność jego matce.Tarasp ze NTgórT., pomyślał Shel, szukając kluczy od domu.Co mam z tobą zrobić, pani? Jesteś utrapieniem, nawet dla własnej rodziny.Muszę porozmawiać o tym z moimi czarownikami.Przebrał się w mniej pogniecioną koszulkę, zamknął mieszkanie i w doskonałym humorze wyszedł na ulicę, zeskakując po dwa stopnie naraz.Mimo soboty, nie ma dzisiaj wolnego.Popołudniowa zmiana w szpitalu zaczyna się o wpół do czwartej.Kolejny fascynujący wieczór spędzony na pobieraniu krwi i próbek do laboratorium od setki pacjentów, którzy nie cierpią jego widoku.Mimo to tanecznym krokiem wszedł do sklepu spożywczego, kupił płatki i mleko, po czym pogawędził dziesięć minut z Ya Chen, nocną sprzedawczynią, która właśnie kończyła pracę.Miał ochotę śpiewać z radości.Co za wspaniała kampania.Co za wspaniała bitwa.Nie mogę się doczekać, żeby zająć się puszką Pandory, którą otworzyłem.Przez całą drogę ze sklepu snuł plany.zastanawiał się, z którymi graczami powinien się porozumieć.Myśli zaprzątała mu wisząca nad nimi groźba Ciemnego Władcy.O co właściwie mu chodziło z tym „kupowaniem” Delmonda? Suma, którą proponował trzykrotnie przekraczała ewentualny okup.Chyba że chodzi o jakieś tajne sprawki łączące matkę Delmonda z Ciemnym Władcą.Niewykluczone, pomyślał Shel, wbiegając po schodach.To prawdziwa żmija.Właściwie, czy ona na początku nie była żmiją? Czymś w rodzaju.Zatrzymał się na półpiętrze z kluczami w ręku i wbił wzrok w drzwi.Były otwarte?Niemożliwe, żebym zostawił je otwarte.Ostrożnie otworzył je szerzej i zajrzał do środka.Serce mu się ścisnęło.Ktoś tu był.i zdemolował mu mieszkanie.Na palcach wszedł głębiej, zastanawiając się, czy napastnik wciąż tu jest, ale nie dbając o to za bardzo, ponieważ na przeciwległym końcu salonu, gdzie znajdowało się jego biurko i fotel z interfejsem.zobaczył epicentrum katastrofy.Biurko było przewrócone.Komputer leżał na boku, pudełko z głównym systemem otwarte, a części oprogramowania porozrzucane wokół.Monitor był rozbity.Jego system został zniszczony.Oczywiście, Shel natychmiast zadzwonił do towarzystwa ubezpieczeniowego.Na pewno w końcu zapłacą za nowy system.Ale w jednej sprawie nic nie poradzą - chodziło o twardy dysk.Kiedy Shel w poniedziałek zaniósł swój twardy dysk do sklepu, dowiedział się, że został sformatowany.Wtedy stracił resztę nadziei.Przed wyjściem nie skopiował swoich plików w pamięci „awaryjnej”.A przede wszystkim nie skopiował osobistej sekwencji kodów, tych skomplikowanych i niemożliwych do zapamiętania cyfr, które w połączeniu z kodem przechowywanym w komputerze nadrzędnym gry Sarxos dawały mu dostęp do jego postaci i jej historii.Minęło wiele dni, zanim zwalczył chęć walenia głową w ścianę, żeby ukarać się za własną głupotę.Naprawianie szkód zajmie tygodnie, ponieważ ludzie z Sarxos są obsesyjnie ostrożni, jeśli chodzi o względy bezpieczeństwa.Och, w końcu uda mu się wrócić do gry.Poda swoje wyniki po ostatnim zachowaniu z odległych kopii rezerwowych (podobnie jak wielu użytkowników komputerów w obecnych czasach, został klientem usług „ratowniczych”, firmy, która trzymała kopie jego plików rezerwowych w innej lokalizacji w sieci) i kopię sekwencji kodów osobistych, wykorzystanych przy ostatnim zachowywaniu.Firma porówna jego najnowsze pliki włączone do archiwum ze swoimi i sprawdzi inne dokumenty ze świata rzeczywistego, po czym przydzieli mu nowe hasło i będzie mógł wrócić do gry.Jednak do tego czasu nie wolno mu będzie spacerować po zielonych polach Talairu.Może wejść do Sarxos dzięki jednemu z tych tanich „wprowadzających kont”, sprzedawanych ludziom, którzy nie byli pewni, czy chcą na poważnie zaangażować się w grę.Ale nie będzie mógł wejść do gry jako Shel, dopóki nie dostanie nowego hasła, a do tego czasu tegoroczna kampania dobiegnie końca.Dwa lata starannych przygotowań, dwa lata zawierania przyjacielskich umów z innymi graczami - wszystko na nic.Część ludzi, z którymi Shel spiskował, wścieknie się; być może w przyszłości nie będą chcieli mieć z nim do czynienia, bez względu na to, że nie był winien temu, co się stało.Pozostali podczas jego nieobecności mogą po prostu sprzymierzyć się z kimś innym.A co z Allą? Jeśli jest prawdziwa, może od niego odejść, kiedy go zabraknie albo nawet wycofać się całkowicie z gry.Jeśli nie jest prawdziwa.cóż, postaci tworzone przez samą grę, z którymi nie zachodziła regularna interakcja, zazwyczaj zostawały „odwoływane” - określenie przyjemniejsze od „wykasowywane”.Sarxos to w końcu produkt rynkowy, nie marnują środków, które nie są używane.Wizja, że Alla może odejść, przestać istnieć z powodu jego nieobecności, martwiła go bardziej niż przegrana kampania.Cała ta sytuacja nieprawdopodobnie go rozwścieczyła.Ale ta gra pociągała za sobą i takie niebezpieczeństwa.a Shel nie mógł im w żaden sposób zaradzić.Oczywiście, zacznie od nowa.Rezygnacja nie leżała w naturze Shela.Dlatego, zresztą, wyróżniał się wśród graczy w Sarxos.Lecz kiedy zaczął odbudowywać swoje wirtualne życie i (po tym jak wreszcie przydzielono mu nowe hasło) odzyskiwać wiarygodność swojej postaci, wciąż nie potrafił znaleźć odpowiedzi na jedno pytanie: Dlaczego ja? Dlaczego?Kilka dni później, o siódmej trzydzieści rano Megan O’Malley zaglądając do szafek w kuchni mruczała do siebie : - Nie mogę uwierzyć, że znów się nam skończyło.Posiadanie czterech braci sprawiało jej przez lata wiele problemów, z których najgorszym był fakt, iż bez przerwy jedli.Takie przynajmniej odnosiła wrażenie.Wpadała do kuchni na śniadanie, żeby szybko coś zjeść przed wyjściem do szkoły, i okazywało się, że pomieszczenie wygląda jak pole uprawne w jednym z krajów Trzeciego Świata, po przejściu szarańczy.Kiedy jej rodzeństwo podrosło na tyle, że dwóch wyjechało do koledżów, Megan miała nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie, ale stało się odwrotnie - Mike i Sean zaczęli jeść jeszcze więcej, jakby chcieli zrekompensować nieobecność Paula i Rory’ego.Chowanie jedzenia przed dwoma, którzy studiowali niedaleko domu na Uniwersytecie imienia George’a Washingtona i w Georgetown, tylko czasem zdawało egzamin, najczęściej, gdy chodziło o produkt, który im nie odpowiadał.Niestety niewiele rodzajów żywności mieściło się w tej kategorii.Przez jakiś czas należało do niej müsli.aż którejś nocy, podczas przetrząsania szafek w kuchni, Sean natrafił na zapas müsli należący do Megan.Od tego momentu zaczęła zmieniać kryjówki na jedzenie.Czasami taka taktyka się sprawdzała.Nie zawsze.- Szarańcza - mruknęła pod nosem zdegustowana Megan, kiedy wyciągnęła pudełko, z pozoru bezpiecznie ukryte pod zlewem, za butelką z wybielaczem i gumowymi rękawicami.To było opakowanie oryginalnego szwajcarskiego müsli o nazwie Familia, a nie jeden z krajowych produktów, które miały mączny posmak.Pudełko było puste [ Pobierz całość w formacie PDF ]