[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dziesięć lat po zakończeniu wojny domowej działa okrętu zastąpiono nowymi: zamontowano dwie jedenastocalowe armaty o gładkich lufach cztery podobne kalibru dziewięciu cali, i dwa działa o gwintowanych lufach na dziesięciokilogramowe pociski.Załogę stanowiło stu sześćdziesięciu marynarzy.Okręt był już trochę przestarzały, ale nadal budził postrach.Ellis odłożył lunetę i spojrzał na dowódcę.- Obejrzymy to, kapitanie?Hunt kiwnął głową.- Dziesięć stopni na sterburtę.Niech główny mechanik Gribble da całą naprzód.Załoga baterii numer dwa na stanowiska bojowe.Podwoić liczbę obserwatorów.Nie chcę stracić z oczu tego potwora, czymkolwiek jest.- Tak jest, sir.- Ellis, wysoki, łysiejący mężczyzna ze starannie przyciętą bródką, przystąpił do wykonania rozkazów i już po chwili okręt zwiększył szybkość.Piana obryzgiwała dziób płynącej pod wiatr jednostki.Z komina buchały kłęby czarnego dymu i iskier, pokład drżał, gdy stara łajba podjęła pościg.Już wkrótce „Kearsarge” zbliżył się do dziwnego obiektu, który cały czas płynął ze stałą prędkością.Obsługa baterii umieściła ładunek i pocisk w gwintowanej lufie armaty, czekając w gotowości.Dowódca spoglądał na Hunta, który stał przy sterniku.- Działo numer dwa gotowe do strzału - zameldował.- Cel pięćdziesiąt metrów przed dziobem obiektu, Merryman! - zawołał Hunt przez tubę.Merryman pokazał gestem, że zrozumiał rozkaz, po czym kiwnął głową w kierunku marynarza, który ze sznurem spustowym w ręku stał obok armaty.Inny członek załogi obsługiwał pokrętło na trzonie zamka.- Słyszałeś, co powiedział kapitan - powiedział Merryman.- Cel pięćdziesiąt metrów przed dziobem bestii.Dokonano korekty ustawienia lufy.Po pociągnięciu sznura spustowego, armata zagrzmiała i cofnęła się aż do oporu na grubej linie odciągowej, biegnącej przez otwór w czopie zamykającym lufę.Strzał udał się niemal idealnie i pocisk uderzył w morze dokładnie przed garbem, sunącym bez wysiłku po wodzie.Zwierzę czy maszyna, dziwny stwór zignorował atak, utrzymując poprzednią prędkość i kurs.- Zdaje się, że artyleria nie robi na nim wrażenia - rzekł Ellis z lekkim uśmiechem.Hunt patrzył przez lornetkę.- Oceniam jego szybkość na dziesięć węzłów przy naszych dwunastu.- Będziemy obok niego za dziesięć minut.- Gdy zbliżymy się na trzysta metrów, oddajcie kolejny strzał.Tym razem trzydzieści metrów przed nim.Cała załoga z wyjątkiem obsługi maszynowni zebrała się przy relingach, spoglądając na potwora, który z każdą minutą zbliżał się do dziobu okrętu.Na powierzchni tworzyła się niewielka fala, ale w kilwaterze widać było białą pianę, powstającą pod wodą.W pewnym momencie garb na grzbiecie stwora błysnął światłem i zamigotał.- Gdybym nie wiedział, że to niemożliwe, powiedziałbym, że światło słoneczne odbija się od jakiegoś okna czy szyby - mruknął Hunt.Obsługa załadowała działo i kolejny pocisk wylądował z pluskiem piętnaście metrów przed potworem.- Żaden morski stwór nie jest zbudowany ze szkła - szepnął Ellis.Żadnej reakcji.Płynął dalej, jakby „Kearsarge” był tylko nic nieznaczącą przeszkodą w jego podróży.Był już na tyle blisko, że kapitan Hunt i jego załoga mogli dokładnie zobaczyć trójkątną nadbudówkę nad korpusem, z dużymi okrągłymi otworami zabezpieczonymi kwarcowym szkłem.- To jakiś okręt - powiedział zdumiony Hunt.- Nie mogę w to uwierzyć - odparł cicho Ellis.- Któż potrafiłby zbudować taką niesamowitą machinę?- Jeśli nie pochodzi z Ameryki, musi być brytyjska lub niemiecka.- A skąd to wiadomo? Nie ma żadnej bandery.Patrzyli, jak dziwny obiekt powoli zagłębił się w morze i wreszcie zniknął im z oczu.„Kearsarge” przepłynął dokładnie nad tym miejscem, lecz załodze nie udało się wykryć żadnego śladu pod wodą.- Uciekł, kapitanie! - zawołał jeden z marynarzy.- Obserwujcie pilnie powierzchnię morza - odkrzyknął Hunt.- Niech kilku wejdzie wyżej, stamtąd lepiej widać.- Co zrobimy, gdy wypłynie? - spytał Ellis.- Jeśli się nie zatrzyma i nie poda swojej nazwy, strzelimy do niego ze wszystkich dział.Mijały godziny.W promieniach zachodzącego słońca „Kearsarge” zataczał coraz większe kręgi w nadziei, że uda się odnaleźć tajemniczy obiekt.Kapitan Hunt chciał przerwać poszukiwania, gdy wtem jeden z obserwujących morze marynarzy zawołał:- Obiekt z lewej burty, odległość pół mili, płynie prosto na nas.Oficerowie i marynarze rzucili się do relingów z lewej burty.Było jeszcze dość jasno, by wyraźnie zobaczyć, jak dziwny twór płynie z dużą szybkością w kierunku „Kearsarge”.W czasie pościgu kanonierzy czekali cierpliwie, gotowi do salwy.Ci z lewej burty wycelowali lufy w zbliżający się kształt.- Wziąć poprawkę na szybkość celu, mierzyć w nadbudówkę - rozkazał Merryman.Dokonano koniecznych poprawek.Gdy obiekt pojawił się w celownikach, Hunt zawołał:- Ognia!Sześć z ośmiu dział na „Kearsarge’u” z rozdzierającym powietrze hukiem plunęło ogniem i dymem.Hunt zobaczył przez lornetkę, jak dwa jedenastocalowe pociski uderzają w wodę po obu stronach zagadkowego okrętu.Dziewięciocalowe wzbiły w górę kolejne gejzery wody wokół celu.Dopiero ładunek wystrzelony z gwintowanego działa trafił w kadłub morskiego potwora, odbił się od niego i rykoszetem musnął powierzchnię wody, jak kamień robiący „kaczki”.- On jest opancerzony! - zawołał zdumiony Hunt.- Nasz pocisk odbił się od niego, nie czyniąc na kadłubie nawet rysy.Niewzruszony obiekt, niczym karzące ramię sprawiedliwości, wycelował dziób w śródokręcie „Kearsarge’a” i zwiększył szybkość, by uderzyć z maksymalną siłą [ Pobierz całość w formacie PDF ]