[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Te wszystkie okoliczności mogły ich zabić, zanim zdołają to zrobić zarazki.Tratwa jest naszą jedyną nadzieją na przetrwanie.– Musimy dostać się do Tratwy – odezwał się Mason.– Będziemy posuwać się powoli, ale.– Wiem.Musimy ją znaleźć przed zapadnięciem zmroku.Tratwa, przenośna, biologiczna stacja badawcza, wyglądała jak gigantyczna, pneumatyczna tratwa ratunkowa.Została zaprojektowana i zbudowana w 1981 roku przez Korporację Farmaceutyczną Halcyon w San Diego w Kalifornii i przetransportowana w częściach w następnym roku do Canaima w Wenezueli, gdzie złożono ją i nadmuchano.Olbrzymim helikopterem przetransportowano ją drogą powietrzną na szczyt góry i umieszczono na kilku głazach, na których wspiera się jak na kolumnach.Dwaj wenezuelscy członkowie grupy, Domingo Cruz, zwany Domino, zoolog, oraz Lynda Loyola, entomolog pozostali na Tratwie, podczas gdy helikopter powrócił do bazy w Canaima po resztę biologów.Oprócz biologicznego laboratorium Tratwa została zaopatrzona w radia, sypialnie, żywność, ubrania i wystarczającą ilość artykułów medycznych dla siedmioosobowej grupy naukowej przebywającej podczas realizacji czteromiesięcznego projektu badawczego na Kameleon-Tepui.Przenośne laboratorium zostało nawet wyposażone w balony napełniane gorącym powietrzem, dzięki czemu członkowie grupy mogli odbywać krótkie wycieczki w inne partie gór, aby poznawać ich mikroklimaty i ekosystemy.Misja grupy badawczej miała na celu zebranie i zbadanie niezwykłych gatunków roślin i zwierząt w celu znalezienia nowych związków organicznych, przydatnych do produkcji leków.Tuż przed porą deszczową stacja miała zostać przetransportowana helikopterem z powrotem do bazy, a następnie na inne tepui – na kolejny sezon badań z nową grupą naukowców.Mason wygrzebał z kieszeni kompas.Szkiełko było pęknięte, lecz igła obracała się swobodnie i najwyraźniej działała bez zarzutu.– Skręciliśmy na południe, aby lepiej się przyjrzeć tamtej wiosce, ale nie sądzę, żebyśmy za bardzo zboczyli z kursu – powiedział.– Spadaliśmy po spirali.Domyślam się, że wciąż znajdujemy się na zachód od Tratwy; przy odrobinie szczęścia okaże się, że to nie dalej niż kilka kilometrów.Tree oparła okaleczoną rękę o brzuch, kołysząc łagodnie ciałem.– Możliwe, że Domino i Lynda widzieli katastrofę helikoptera – odezwała się z nadzieją w głosie.– A już na pewno słyszeli wybuch.– Taak, ale nie mają pewności, czy ktoś przeżył.– Mason wskazał głową w kierunku popołudniowego słońca.– Postąpiliby niemądrze, rozpoczynając poszukiwania na piechotę, gdy zmierzch niedaleko.Mogliby wezwać pomoc przez radio.Kiedy do nich dotrzemy, zaszyję ci rękę.Powinno wystarczyć, zanim sprowadzimy helikopter, żeby ewakuował nas do szpitala.– Spojrzał na ranę i zacisnął zęby.– Myślisz to samo, co ja – stwierdziła.– Zabranie nas z tej góry może potrwać tydzień, a nawet więcej.– Na tym polega problem.Najbliższy śmigłowiec to prawdopodobnie Wenezuelska Straż Narodowa z bazy w Luepa.Będą musieli kilkakrotnie tankować w drodze do Canaima, tak jak my.Siedem czy osiem przystanków.– Ale jeśli dostanę antybiotyk na Tratwie, powinien mi pomóc.Skinął głową, odwracając od niej wzrok.Przerażały go zakażenia kości.W ten sposób stracił wielu swych indiańskich pacjentów.Staphylococcus aureus przeżerał się skutecznie przez szpik kostny – jeden z bardziej ponurych sposobów, w jaki dżungla potrafiła uśmiercać żywe istoty.Krople spadały znacznie wolniej ze skały ponad ich głowami.– Przestaje padać – odezwała się Tree.– Chodźmy.Potrząsnął głową.– Mój bark.Będziesz go musiała nastawić, w przeciwnym razie nigdy nie przejdę tej odległości.– Powiedz mi, jak to zrobić.– Jedną ręką nie będzie ci łatwo.Złapała go mocno za przedramię i ścisnęła z całej siły.– Hej, to ja, przypominasz sobie? Jestem teraz równie silna.– Oczy błyszczały jej uczuciem.Spojrzenie Tree chwyciło go za serce i otworzyło pieczołowicie zamkniętą kryptę wspomnień, z której wydobył się obraz: Mason miał dziewiętnaście lat, Tree osiemnaście, ścigał ją na szczyt opustoszałej latarni w Indian Mound Beach; obydwoje śmiali się w głos, gdy pędziła po spiralnych schodkach ponad jego głową.Stuk butów uderzających o metalowe stopnie rozbrzmiewał echem w ceglastej tubie, a serce odpowiadało mu łomotem w piersiach.Jej lniana sukienka falowała niczym czerwony żagiel; urzekał kontrast białej bawełnianej bielizny z opalonymi udami.Nie zdołali dotrzeć na szczyt, skąd roztaczał się romantyczny widok na morze; kochali się na stojąco, na schodach, jej ciało wciskało się w zardzewiałą poręcz; okrzyki niewysłowionej rozkoszy wzmocnione jakby w megafonie.Mason zdobył się na uśmiech.Tree była wciąż równie zgrabna i silna jak wtedy, gdy rozpadło się ich małżeństwo po powrocie z Wietnamu.Miała wtedy dwadzieścia cztery lata.Potem nie widzieli się przez osiem lat, aż tydzień temu zamarł, kompletnie zaskoczony, gdy stanęli twarzą w twarz w Canaima.Po raz wtóry zastanowił się, czy dołączyła do grupy badawczej dlatego, że on pełnił funkcję lekarza grupy.„Mam tylko nadzieję, z uwagi na jej dobro, że nie kocha mnie tak bardzo, jak ja wciąż ją kocham”.Ból w barku wyrwał go z zamyślenia.– No, dobrze.Połóż się na plecach naprzeciwko mnie.Ułóż lewą nogę wzdłuż mojej ręki [ Pobierz całość w formacie PDF ]