[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zacząłeś od mówienia z angielskim akcentem.Potem wziąłeś się za szermierkę.Ostatniej zimy zasmrodziłeś cały instytut najnowszym norweskim smarem do nart, a jeździłeś na nich może ze dwa razy.- I co z tego? - przerwał mu Shea.Gertruda Mugler wzięła go w obronę.- Haroldzie, nie pozwól mu się z siebie śmiać.- Dzięki, Gert.- Według mnie wyglądasz ślicznie.- Uuuch! - Ton Shea nie wyrażał wdzięczności.- Ale jazda konna to głupie zajęcie, dziś bezużyteczne.Skoro mamy samochody.Shea podniósł rękę.- Gert, mam swoje powody.Gertruda spojrzała na zegarek i podniosła się.- Muszę iść do pracy.Bądź rozsądny, Haroldzie.Pamiętaj, że dziś wieczorem idziemy na kolację.- Uhm.- I płacimy każdy za siebie.Shea drgnął.- Gert!- Cześć wszystkim - powiedziała Gertruda i wyszła z głośnym szelestem krochmalonej bawełny.Walter Bayard zaśmiał się szyderczo.- Wielki supermen.Każdy za siebie!Shea usiłował pokryć zmieszanie uśmiechem.- Próbowałem ją nauczyć, żeby nie mówiła o tym nikomu.W końcu zarabia więcej ode mnie.A jeżeli chce się spotykać cztery razy w tygodniu, a nie dwa, i płaci za siebie, czemu nie? To dobre dziecko.- Ona uważa cię za smutnego typa, Haroldzie - rzekł Bayard.- Mówiła to nieraz.- Czyżby? Niech to szlag.- Nie rozumiem, Haroldzie - odezwał się Chalmers - dlaczego wciąż.hmm.dotrzymujesz towarzystwa kobiecie, która tak cię irytuje?Harold wzruszył ramionami.- Myślę, że dlatego, iż jest jedyną sensowną kobietą w tej instytucji.Na pewno nie zrobię z nią nic, co byłoby nieodwracalne.- Czekasz na tę wyśnioną? - Chalmers uśmiechnął się.Shea znowu wzruszył ramionami.- To nie to - powiedział Bayard.- Prawdziwa przyczyna, doktorze, jest taka, że Gert zdobyła nad nim psychiczną władzę, i to już na pierwszym spotkaniu.Teraz on boi się zrezygnować.- To nie jest kwestia strachu! - wypalił Shea.Wstał, a jego głos zmienił się w ryk o zdumiewającej sile: - Poza wszystkim, Walterze, to nie twój cholerny interes!- Dobrze, dobrze, Haroldzie - łagodził go Chalmers.- Nie musisz się do razu tak unosić.Nie jesteś zadowolony z pracy tutaj? - spytał zatroskany.Shea usiadł i odetchnął głęboko.- Dlaczego nie? Robimy to, co lubimy.Dzięki staruszkowi Garadenowi za to, że przekazując spadek na budowę szpitala zażądał, aby to był instytut psychologii.Mógłbym wydać więcej, ale każdy tak mówi.- Nie o to chodzi - powiedział Chalmers.- Twoje pozy, twoje wybuchy gniewu wskazują na konflikt wewnętrzny, na pewne niedopasowanie do otoczenia.Shea uśmiechnął się.- Możesz to nazwać niezaspokojonym romantyzmem, zrozumiałem to jakiś czas temu.Popatrz, Walter spędza cały wolny czas na grze w tenisa i usiłuje zostać championem środkowowschodniej Ameryki.Co mu to daje? Gert siedzi godzinami i robi się na bóstwo; chce wyglądać jak upadła rosyjska księżniczka, co do niej zupełnie nie pasuje.Jeszcze jedna pozostałość dawnego romantyzmu.Ja lubię się dziwnie ubierać.Co w tym złego?- Nic - przyznał Chalmers - dopóki nie zaczniesz brać swoich wizji zbyt poważnie.- Na przykład myśleć, że dziewczyny ze snów istnieją naprawdę - wtrącił Bayard.Shea posłał mu mordercze spojrzenie.Chalmers ciągnął nie zwracając na nich uwagi:- Jeśli zacznie ci dolegać.hm.depresja, daj mi znać.Teraz wracajmy do naszych spraw.- Znów testy na schizofrenikach?- Nie - odparł Chalmers.- Porozmawiamy o ostatnich hipotezach, które, mam nadzieję, staną się podstawą nowej gałęzi parafizyki, i zobaczymy, czy nie osiągnęliśmy etapu, na którym większa część teorii dałaby się potwierdzić eksperymentalnie.Opowiadałem wam, jak sprawdziłem przypuszczenie, że świat, w którym żyjemy, jest sumą wrażeń odbieranych przez zmysły.Ale istnieje nieskończona liczba możliwych światów i jeżeli zmysły odbierałyby różne serie wrażeń, niewątpliwie znaleźlibyśmy się w innym świecie.Tak rozwiązałem kolejną zagadkę napotkaną tu, w szpitalu, przy badaniach chorych umysłowo, głównie paranoików.Ty - ukłonił się w stronę Bayarda - naprowadziłeś mnie na właściwy trop raportem o pacjencie z syndromem Korsakowa.Następnym krokiem byłoby zastosowanie teoretycznych rozważań na drodze badań eksperymentalnych, sprawdzenie, jak przenosić osoby i obiekty z jednego świata w inny.Przy obłędzie przeniesienie jest częściowe i nieumyślne, z niszczącymi dla psychiki skutkami.Kiedy.- Zaraz, chwileczkę - przerwał mu Shea.- Chcesz powiedzieć, że całkowite przesunięcie przeniosłoby ciało człowieka do jednego z tych innych światów?- Coś w tym rodzaju - zgodził się Chalmers.- Bo ciało podąża za każdą zmianą następującą w mózgu.Dla zademonstrowania zjawiska należałoby przeprowadzić próbę, ale nie jestem pewien, czy rzecz jest warta ryzyka.Inny świat może się rządzić innymi prawami tak odmiennymi od naszych, że uniemożliwiłoby to powrót.- Chcesz powiedzie - w głosie Shea narastało zdziwienie - że jeśli byłby to świat mitologii klasycznej, zamiast nowoczesnej fizyki rządziłaby w nim grecka magia?- Dokładnie.Ale.- Hej! - krzyknął Shea.- Czyli nowa parafizyka obejmowałaby prawa natury tych wszystkich odmiennych światów, a to, co nazywamy fizyką, byłoby tylko szczególnym przypadkiem parafizyki?- Nie tak szybko, młody człowieku - rzekł Chalmers.- Na razie sądzę, że byłoby mądrze ograniczyć znaczenie słowa „parafizyka” do tej gałęzi wiedzy, która zajmuje się zależnościami pomiędzy wszechświatami, oczywiście zakładając, że one istnieją.Zauważ, że nieostrożne używanie słowa „metafizyka” uczyniło z niego praktycznie synonim słowa „filozofia”.- Która - dodał Shea - przez jednych jest uważana za dyscyplinę naukową, przez innych za wiedzę nie należącą do nauki, a jeszcze przez innych za nienaukową, a zatem nie będącą wiedzą w ogóle.- No, no, doskonale - powiedział Chalmers i zaczął czegoś szukać w małym, czarnym notesie.- E.T.Bell nie wyraziłby tego ostrzej.Umieszczę to w mojej następnej książce.- Hej, zaraz - rzekł Shea i usiadł raptownie.- Czy nie powinienem dostać prowizji?Chalmers uśmiechnął się ironicznie.- Drogi Haroldzie, możesz napisać książkę, kiedy tylko zechcesz.Zachęcałbym cię do tego.Bayard wyszczerzył zęby.- Harold raczej będzie udawał kowboja.Gdy ja wymyślę coś dobrego, nie rozpowiadam o tym na lewo i prawo, lecz czekam, aż mogę to wydrukować i dostać pieniądze.Ale wracając do tematu, jak zamierzasz wykonać przesunięcie?Chalmers zmarszczył brwi.- Dojdę do tego, jeśli mi pozwolicie.Widzę to tak: metoda będzie polegać na wypełnieniu umysłu podstawowymi prawami rządzącymi danym światem.A jakie są podstawowe prawa naszego świata? Oczywiście, prawa logiki.- Takie jak.- zaczął Shea [ Pobierz całość w formacie PDF ]