[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Michael Glass wrócił do świata Ŝywych jak zabójczo przystojny i nieco zdyszany anioł zemsty.Twarz mu pałała z wściekłości.Upewnił się, Ŝe dziewczynom nic nie jest, a potem przystawił konieckija do gardła motocyklisty, który zamrugał, usiłując otworzyć oczy.Nie zdołał i zemdlał.Eve przeskoczyła przez zbira i przywarła do Michaela całym ciałem, jakby chciała się upewnić, Ŝeto naprawdę on, z krwi i kości.Musiał być z krwi i kości, bo lekko się skrzywił, gdy Eve rzuciła się naniego z impetem, a potem pocałował ją w czubek głowy.- Eve! - szepnął.- Eve, kochanie, otwórz drzwi.Zrobiła to, o co prosił.Michael złapał motocyklistę za ramiona i wyciągnął na korytarz.Potemzamknął drzwi, przekręcił klucz w zamku, podał Eve kij hokejowy i powiedział:- Eve, to ty znokautowałaś faceta tym kijem, a potem.Nie dokończył, bo Eve pchnęła go na zamknięte drzwi i mocno wtuliła się w niego.Znów płakała,ale tym razem bezgłośnie; Claire widziała, Ŝe drŜą jej ramiona.Michael objął ją i czule pogłaskałpo głowie.- JuŜ dobrze - szepnął.- Nic się nie stało, Eve.Nikomu z nas nic się nie stało.- Ale ciebie zabiła ta kreatura! Cholera, Michael, ty byłeś martwy, widziałam na własne oczy.- Przyjemne to to nie było.- W oczach Michaela Clair do strzegła przebłysk wspomnienia horroru,jaki przeŜył, ale nie pamiętał albo nie chciał pamiętać i opowiadać, co go spotkało.- Tyle Ŝe nie jestemwampirem i nie da się mnie zabić jak wampira.Przynajmniej dopóki ten dom ma we władaniu mojąduszę.Z moim ciałem mogą robić praktycznie, co chcą, ale ono się.regeneruje.Claire zrobiło się niedobrze, zupełnie jakby stanęła nad przepaścią.Popatrzyła na Michaelaszeroko otwartymi oczami i zobaczyła, Ŝe on myśli to samo co ona: Ŝe gdyby ojciec Shane'a i jegokompani dowiedzieli się o tym, mogliby zechcieć sprawdzić, czy faktycznie tak jest.Dla zabawy.- Dlatego właśnie mnie tu nie ma - powiedział Michael.- Nie moŜecie im powiedzieć.AniShane'owi.- Nie mówić Shane'owi? - Eve się zdziwiła.– Dlaczego nie?- Obserwowałem, co się dzieje - zaczął Michael.- Mogę to robić, kiedy jestem, no wiecie.- Duchem? - podsunęła Claire.- Właśnie.Widziałem.-- Michael nie dokończył, ale Claire pomyślała, Ŝe wie, co zamierzałpowiedzieć.- Widziałeś, Ŝe tata Shane'a go uderzył - domyśliła się.-Prawda?- Nie chcę go zmuszać do utrzymywania sekretów przed ojcem.Nie teraz.Na schodach zadudniły kroki.Michael przyłoŜył palec do ust, pocałował Eve i wysunął się z jejrozpaczliwego uścisku.- Schowaj się! - szepnęła Claire.Pokiwał głową i otworzył drzwi szafy, przewrócił oczami nawidok bałaganu i jakoś się wcisnął.Claire miała nadzieję, Ŝe zdołał zakopać się między ubraniami.Wcześniej Miranda została zamknięta w tej szafie, po tym jak próbowała noŜem atakować Eve,wściekła się i pościągała wszystkie rzeczy z półek i wieszaków.Eve dostanie szału.Dziewczyny podskoczyły na odgłos walenia do drzwi.Eve szybko przekręciła klucz w zamku ido środka wpadł Shane.- Jak.? - Z trudem łapał oddech, w rękach miał łom.Claire wiedziała, Ŝe wyłamałby zamek,gdyby musiał.Podeszła do niego, zastanawiając się, co on musi czuć.Shane wypuścił łom z rąk iwziął Claire w ramiona.Poczuła jego ciepły oddech na szyi i zadrŜała.Nie potrafiła ukryć, jakąprzyjemność sprawia jej bliskość Shane'a.-O Chryste, Claire.Przepraszam.Strasznie przepraszam.- To nie twoja wina - pocieszyła go Eve.Wyciągnęła kij hokejowy.- Walnęłam go.Hm, dwarazy.- Dzięki Bogu.- Shane pocałował Claire w policzek i pozwolił jej znów stanąć na własnychnogach, ale nie wypuszczał jej z objęć.-Nic ci nie zrobił? śadnej z was?- Walnęłam go! — powtórzyła Eve i dla podkreślenia swoich słów zaczęła wywijać kijem.-Nicnam nie zrobił.Ale my jemu tak.No wiesz, dałyśmy mu radę.Gdzie twój tata? Nie spieszy się nam napomoc.Shane domknął drzwi i znów przekręcił klucz w zamku, bo motocyklista zaczął jęczeć iprzekręcił się na bok.Shane milczał - to była odpowiedź na pytanie Eve.Tata Shane'a potrzebowałkumpli, a Eve czy Claire nie [ Pobierz całość w formacie PDF ]