[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.pozostał sobą.Stanowił fizyczne wcielenie tego wszystkiego, co się na niego składało.Nie mogłam gopomylić z nikim innym.I choć wcześniej rzadko ze sobą współdziałaliśmy, to wyraz chłodnej pogardy w jegoludzkich oczach stanowił dla mnie wstrząs.Obrzucił mnie krótkim przeszywającym spojrzeniem, a następnie zwrócił się doJoanne, wyraźnie mnie ignorując.- Gdzie David? - spytał.Było jasne, że Bordan także nie ma ochoty na kontakty zJoanne, ale wolał już to od zadawania się ze mną.Zrozumiałam z jej uśmiechu, że ona również o tym wiedziała.- Wyszedł - odparła.- Chcesz na niego zaczekać przy kawie? Może trochę lodów? Benand Jerry, pycha.No, daj spokój.Nawet dżinn może sobie od czasu do czasu pozwolić namrożony deser.Nie zaszczycił tego odpowiedzią.Stał tylko, milczący i nieruchomy, gapiąc się na nią.Żaden człowiek nie był w stanie wytrzymać zbyt długo spojrzenia dżinna, ale Joannepróbowała to zrobić.Zdobyła się na podziwu godny wysiłek.Przypuszczam, że to fakt, iżprzez pewien dość krótki okres sama była niegdyś dżinnem, częściowo ją uodpornił.- W porządku - powiedziała wreszcie.- A więc przybyłeś tutaj, żeby zabrać swojązagubioną owieczkę z powrotem do stada?Wydawał się oburzony taką sugestią.- Mówisz o Cassiel? Nie chcemy jej.Możesz z nią zrobić, co tylko chcesz.Nigdy dotąd nie byłam wrogiem Bordana, ale w owej chwili poczułam narastającązłość.- Nie pozwolę sobą tak pomiatać - powiedziałam.- Nie jestem niczyją własnością.Bordan zachowywał się tak, jakby w ogóle mnie nie usłyszał.- Ona nie jest już jedną z nas.Nie jest już dżinnem.Strona 1 z 246PDF stworzony przez wersję demonstracyjną pdfFactory Pro www.pdffactory.pl/2010-08-15 20:13:53- Grozi jej śmierć - stwierdziła Joanne.- Wiedziałeś o tym?- Sama dokonała wyboru.- Oczy Bordana stały się przez moment błękitne jak płomieńgazu.- I wie, jak odzyskać przychylność Ashana.Jeśli zrobi to, co jej kazał, z radościąprzyjmiemy ją znowu do naszego grona.- Ach, tak? - Joanne w zadumie oblizała łyżeczkę.- Czyli co takiego?Bordan tylko się uśmiechnął.Joanne musiała się zorientować z wyrazu mojej twarzy,że staram się rozpaczliwie uniknąć tego tematu.- Cassiel, nie zapytam cię, o co chodzi.Spytam tylko, czy chcesz to zrobić.- Nie - odpowiedziałam.Poczułam, że zaschło mi w ściśniętym gardle.- Nie chcę tegozrobić.- W takim razie sprawa załatwiona.- Joanne znów zwróciła się w stronę dżinna.-Możesz przekazać Ashanowi, żeby nas pocałował w tyłek.Koniec i kropka.A teraz zabierajsię stąd, chyba że zmieniłeś zdanie na temat lodów.Bordan sprawiał takie wrażenie, jak gdyby nie wiedział, czy ma ją wyśmiać, czy teżzabić.- Nic nie rozumiesz - oświadczył.- Wcale nie znasz Cassiel.Ona nie jest jakimśbezpańskim kotem, który się z tobą zaprzyjaźni, gdy go nakarmisz.- Hm, to prawda, bardziej przypomina tygrysicę.Ale ufam jej o wiele bardziej, niżkiedykolwiek zaufałabym Ashanowi.A to dlatego, że go dobrze znam, stary.- To bezsensowna strata czasu - oświadczył Bordan.Ogień przygasł w jego oczach, aon sam wydawał się nieco zaskoczony zachowaniem Joanne Baldwin.Najwyraźniej też nieprzebywał wcześniej zbyt często pośród ludzi - a jeśli nawet było inaczej, to nikt go nieprzygotował na starcie ze Strażniczką Pogody.Przyznam zresztą, że mnie samej także nie.-Ona zginie, jeżeli nie zastosuje się do jego życzeń.Nie ma wyboru - wydusił z siebie pochwili milczenia.- Bzdura - odrzekła Joanne z nieprzyzwoitym rozbawieniem.- Ona nie zginie.Wkażdym razie nie wtedy, kiedy będę nad nią czuwała.Oto ważna wiadomość, którąpowinieneś przekazać Ashanowi szeptem na ucho: Cassiel może czerpać moc ze Strażnikówtak jak każdy inny dżinn.A to sprawia, że twój szantaż jest tak samo skuteczny jak blokadauliczna pośrodku parkingu, prawda? Zmiataj więc stąd.- Co takiego? - Bordan wyglądał teraz na kompletnie skołowanego.Ton jej głosu stał się chłodny.- Wynoś się z mojego domu - powiedziała.- I to już.I poinformuj Ashana, żebyumawiał następnych gości za pośrednictwem mojej sekretarki.Och, chwileczkę.za-Strona 17 z 246PDF stworzony przez wersję demonstracyjną pdfFactory Pro www.pdffactory [ Pobierz całość w formacie PDF ]