[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- No dobra, szefie.Jakie są te złe wieści? Co jest na tyle pilne, że musiałeś wyciągnąć mnie z łóżka?- Właśnie wróciłem z konferencji poświęconej egzekwowaniu prawa na Nizinach - powiedział Brodie.- Cieszę się, że jestem znów w jakimś cywilizowanym miejscu.Te miasta to dżungla, mówię ci.Pierwszego dnia konferencji burmistrzowi ukradziono samochód! - wziął łyk kawy, którą od razu się zakrztusił.- Och! Co to za smoła!- Czemu dokładnie poświęcona była konferencja?- Przemocy związanej z narkotykami.Jeden z prelegentów był twoim przyjacielem.Porucznik Hames.Rozmawiałem z nim podczas lunchu.- Hames jest wspaniałym detektywem, chociaż lubi zgrywać nudziarza.- Powiedział mi kilka rzeczy także o tobie.Twierdził, że kiedy pisałeś dla „Daily Fluxion”, podałeś mu na talerzu kilka rozwiązań.Qwilleran wygładził skromnie wąsy.- Wiesz, jak to jest.Takie rzeczy po prostu się zdarzają, kiedy się pracuje w gazecie.Miałem oczy i uszy otwarte, to wszystko.- Hames powiedział mi coś jeszcze.Myślałem, że mnie nabiera, ale przysiągł, że to prawda.Mówi, że masz niezwykłego kota, że sprytne z niego zwierzę.- Co do tego ma rację.Syjamczyki są wyjątkowo inteligentne.Brodie wpatrywał się pilnie w swojego gospodarza.- On mówi, że twój kot jest, jak to powiadają.psychiczny!- Chwila, chwila! Nie posuwaj się za daleko, Brodie.- Powiedział, że twój kot doprowadził policję do rozwiązania kilku kryminalnych zagadek.Qwilleran odchrząknął, jak gdyby miał wygłosić jakieś oficjalne oświadczenie.- Wy tam w policji macie do czynienia tylko z psami, Brodie, więc może nie wiesz, że koty są najlepszymi detektywami wśród zwierząt.Są w naturalny sposób dociekliwe.Zawsze węszą, drapią, wygrzebują coś z dziur.Jeśli mój kot wyciągnął jakieś sprawy na światło dzienne, to tylko przez przypadek.- Jak się nazywa to zwierzę? Chciałbym rzucić okiem na tego kota.- Koko jest wykastrowanym samcem o długim rodowodzie.I nie nazywaj go „tym zwierzęciem”, bo rzuci na ciebie urok.Gdzieś z hallu dobiegło ich władcze żądanie.- To Koko.Usłyszał, że wymieniamy jego imię, a nie jadł jeszcze śniadania.Wypuszczę go.Koty mają swój własny pokój.- Co mają? Własny pokój? Niech mnie szlag!- Z osobną łazienką i telewizorem.- Tele co? Chyba żartujesz?- To tylko mały czarno-biały telewizor.Koty nie odróżniają kolorów.Qwillerana bawiło niedowierzanie Brodiego.Przeprosił go i zszedł na dół do kotów.W dawnych pomieszczeniach dla służby, które znajdowały się nad garażem, Qwilleran urządził sobie gabinet, salon i sypialnię.Czwarty, najbardziej nasłoneczniony pokój, został przeznaczony dla syjamczyków.Znajdował się w nim miękki dywan, poduszki, drapaki, kosze, a przede wszystkim szerokie parapety pod oknami wychodzącymi na zachód i południe.W łazience ustawił dwie kuwety, jedną dla niego, a drugą dla niej.Początkowo koty dzieliły jedną toaletę, ale kilka tygodni temu kotka zaczęła stroić fochy i zażądała osobistych udogodnień.Qwilleran wrócił do salonu w towarzystwie swoich wyraźnie głodnych współlokatorów.Ich smukłe, jasno umaszczone ciała były rozciągnięte na całą długość.Brązowe noski, wysunięte do przodu i lekko zadarte w oczekiwaniu, poprzedzały brązowe uszy i brązowe ogony wyprężone w horyzontalnej pozycji i lekko zawinięte na końcach do góry.Miały podobne długie zwinne nogi, ale Koko szedł zdecydowanym krokiem, podczas gdy Yum Yum stąpała delikatnie, kilka kroków za nim.Przed wejściem do salonu, pod wpływem nagłego impulsu, koty zatrzymały się, przyglądając się badawczo obcemu przybyszowi.- Mają niebieskie oczy - powiedział Brodie.- Nie wiedziałem, że masz dwa.Są z tego samego miotu?- Nie, przygarnąłem je z różnych źródeł - powiedział Qwilleran.- Obydwa zostały bezdomne w wyniku pewnych okoliczności, które porucznik Hames powinien pamiętać.Większy wkroczył w końcu do pokoju, przyjmując obecność gościa za fakt dokonany, jednak pilnie obserwował go z bezpiecznej odległości.Qwilleran dokonał prezentacji.- Szefie, to jest Koko, generalny inspektor.Nalega na obwąchanie każdego obcego.Koko, to jest Brodie, szef policji w Pickax.Szef policji i kot przypatrywali się sobie, przy czym policjant zmarszczył z rozbawieniem twarz.Po chwili Koko wskoczył lekko na półkę z książkami, prawie dwa metry nad ziemią, wcisnął się między Autobiografię Benjamina Franklina a Zycie Johnsona Boswella i z tej uprzywilejowanej pozycji monitorował przybysza.- Wygląda jak normalny kot! - zdziwił się Brodie.- To znaczy miałem na myśli to, że oczywiście widać, że jest rasowy i tak dalej, ale.- A co, spodziewałeś się, że będzie miał zielone futerko, elektroniczne oczy i antenkę? Mówiłem ci, Brodie, to domowy kot, który jest z natury dociekliwy i wyjątkowo inteligentny.Brodie rozluźnił się i skierował uwagę na mniejszą kotkę, która, stąpając z gracją, zbliżała się do niego powoli, cała skoncentrowana na jego butach.- Poznaj Yum Yum Łapkę - powiedział Qwilleran.- Wygląda na kruche stworzenie, ale jej łapa jest szybka jak błyskawica i ostra jak stalowy hak.Otwiera drzwi, rozwiązuje sznurowadła i kradnie wszystkie małe świecące przedmioty.Radzę ci, uważaj na swoją odznakę.- Mieliśmy koty na farmie - westchnął Brodie - ale nigdy nie wchodziły do domu.- Te nigdy z niego nie wychodzą.- No to jak znajdują pożywienie? Nie chcesz chyba powiedzieć, że kupujesz to drogie żarcie w małych puszkach?- Powiem ci prawdę, Brodie, Koko nie zje nic, co będzie się nazywało jedzeniem dla kotów.Akceptuje tylko świeże posiłki.Szef policji pokiwał głową z niedowierzaniem albo może ze zgorszeniem.- Hames powiedział mi, że rozpuściłeś koty jak dziadowski bicz, i coś mi się zdaje, że to nie była czcza gadanina.- Dowiedziałeś się na tej konferencji czegoś ciekawego o przemocy związanej z narkotykami?- Mówiłem już Hamesowi, że narkotyki i przemoc to nie nasz problem, ale mi nie uwierzył.- Ja też w to nie wierzę, chociaż ciągle to powtarzasz.- Pewnie, wyrwaliśmy trochę krzaków z przydomowych ogródków, a kilka lat temu przyłapaliśmy dzieciaki na wąchaniu kleju modelarskiego, ale nie mamy tu karteli ani dealerów.W każdym razie jeszcze nie mamy.- Masz na to jakieś’ wytłumaczenie?- Jesteśmy odizolowani.Czterysta mil na północ od wszystkiego, jak głoszą graniczne tablice.Nowinki wolno do nas docierają.Do diabła, nawet sieci fast foodów jeszcze nie pomyślały o Moose County - Brodie ze smętnym wyrazem twarzy wziął kolejny łyk kawy [ Pobierz całość w formacie PDF ]