[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Damy z siebie wszystko - dodała i sięgnęła przez stół, by uścisnąć jego rękę.Dokładnie w tym momencie wszedł Kingsley, zobaczył ich splecione dłonie i rzucił im pytające spojrzenie.Zażenowana Schuyler szybko cofnęła rękę - Kingsley miał czasem talent do insynuowania nieprawdziwych rzeczy.- Są jakieś pączki? - zapytał Kingsley, przyglądając się bufetowi.Oliver miał rację, kiedy twierdził, że venator żywi się chyba wyłącznie cukrem i kawą.- Zaraz sprawdzę, może coś się znajdzie - odparła Sky.-Na pewno jest kawa, dopiero co zaparzyłam w dzbanku.W ciągu dnia jakoś tak wyszło, że nieformalne spotkanie z dowódcą venatorów przerodziło się w elegancki proszony obiad.Schuyler poleciła służbie, żeby nakryto stół misternie wyszywanymi obrusami, które znalazła w szafie w korytarzu.Może sprawił to przepych domu, ale poddała się temu samemu impulsowi, który zaledwie dzień wcześniej nakazał Kingsleyowi wyprawienie szpanerskiego sylwestra - pragnieniu, by żyć odpowiednio do otoczenia i celebrować wspaniałą przeszłość ich Zgromadzenia.Schuyler pamiętała ostatnie przyjęcie hrabiny w Hotel Lambert - dzisiejszywieczór byt kolejnym wysiłkiem uczczenia tego, co zostało z dawnej świetności, zanim przeminie ona całkowicie.Sky zastanawiała się, co się stanie z domem w Primrose Hill.Czy zostanie sprzedany na pokrycie długów Zgromadzenia? Czy może popadnie w ruinę, kiedy w końcu wampiry go opuszczą?- Co to jest? - zapytała Kingsleya, przeszukując kuchenne kredensy w poszukiwaniu eleganckiej porcelany.Podniosła biały talerz i pokazała ledwie widoczny symbol na jego odwrocie.- Znak venatorow - uśmiechnął się Kingsley i pociągnął łyk z ósmego kubka kawy.- Mam taki sam na.- wyszczerzył zęby i pociągnął pasek dżinsów, jakby zamierzał się przed nią obnażyć.- Chcesz zobaczyć?- NIE! - krzyknęła Schuyler.Wieczny żartowniś Kingsley wytatuował sobie venatorski znak w pobliżu okolic intymnych.- Zgodnie z tradycją serwis venatorski jest używany tylko wtedy, gdy w mieście przebywa Regis.- Nie ma już Regisa - przypomniał Oliver, który wszedł do kuchni, żeby dolać sobie kawy.Robił się od niej uzależniony w takim samym stopniu jak Kingsley.- Charles zaginął po tym, jak srebrnokrwiści zaatakowali w Paryżu.- Wiem - wzruszył ramionami Kingsley.- Nie ma Regisa, nie ma Zgromadzenia, nie ma zasad - zdecydowała Schuyler i poleciła pokojówkom, żeby wzięty ten serwis zamiast kompletu Blue Italian z fabryki Spode.- Co zamierzasz podać? Świetnie pachnie - Kingsley podszedł do garnków na kuchence.- Cały dom jest pełen tego zapachu, czuć go aż na poddaszu.Schuyler wygładziła lniane serwetki, tak żeby znak venatorow był ułożony w odpowiednią stronę.- To coś, czego nauczyłam się w Aleksandrii.Lokalny przysmak.- Czyli kebab? - zapytał.- Ale myślałem, że robi się go z pieczonego mięsa?- Zobaczysz - uśmiechnęła się Schuyler.- Szykuj się, nasz gość niedługo się pojawi.Nauczyłam się jednej rzeczy o Anglikach: nigdy się nie spóźniają.Zgodnie z przewidywaniami Schuyler dzwonek zabrzmiał punktualnie o siódmej.Pokojówka otwarła drzwi i kilka minut później dowódca venatorów wszedł do biblioteki, gdzie Schuyler, Kingsley i Oliver popijali koktajle.Lucas Mendrion był podobnie jak Kingsley w nieokreślonym wieku, co stanowiło cechę charakterystyczną Odwiecznych.Trudno powiedzieć, czy wyglądał na osiemnaście, czy na czterdzieści lat.Nie był przystojny, miał garbaty i nieco zbyt szpiczasty nos, a także przenikliwe i sceptyczne spojrzenie, ale promieniowała od niego uspokajająca pewność siebie.Schuyler pomyślała, że sprawia wrażenie człowieka, któremu można powierzyć swoje życie i sekrety - rozumiała, czemu został wybrany przez Allegrę.Ubierał się w klasyczną czerń venatorów.- Schuyler Van Alen - przedstawiła się, wyciągając rękę.-Dziękuję, że zechciał się pan z nami spotkać, venatorze Mendrion.Uścisnął mocno jej dłoń.- Córka Allegry - powiedział, przyglądając się jej uważnie.- Masz rysy matki, ale nie jej oczy.- Podobno odziedziczyłam je po ojcu - uśmiechnęła się Schuyler.- Nie znałem twojego ojca.Był czerwonokrwistym, nieprawdaż? - Mendrion uniósł brwi.- To niezwykle niestosowne, ale to już przeszłość.Widziałem twoją matkę w obecnym wcieleniu.Odwiedziła mnie raz, zanim zniknęła.- Jaka była? - zapytała Schuyler.Tak mało wiedziała o Allegrze, że chętnie słuchała nawet najmniejszych strzępków wspomnień o matce.- Zupełnie taka sama jak w Rzymie - oznajmił Mendrion.-Żywiołowa, nieustępliwa i błyskotliwa.Była.naszą królową.Schuyler skinęła głową.- Przepraszam, zapomniałam się.To jest mój zausznik, Oliver Hazard-Perry.Zna pan już zapewne vena tora Martina.Oliver i Kingsley wstali i uścisnęli rękę mężczyzny.Kingsley nalał wszystkim drinki.- A więc może zaczniemy od razu? - zaproponował Mendrion.- Bardzo dziękuję za zaproszenie na obiad, ale obawiam się, że nie mamy czasu na towarzyskie pogawędki.Martin powiedział, że jesteś tutaj, by wypełnić dziedzictwo Allegry.Schuyler skinęła głową.- Podobno wie pan o misji mojej rodziny i o Zakonie Siedmiorga.- Ci z nas, którzy nie zostali powołani na członków Zakonu, służvli mu w inny sposób - wyjaśnił Mendrion.- Gabriela poprosi-la mnie, bym czuwał nad bezpieczeństwem tego miasta od czasów jego założenia.- Pociągnął łyk ze szklanki.- Jak zapewne wiecie, wszystkie Bramy Piekieł są obecnie atakowane, chociaż do tej pory Londyn miał szczęście i uniknął gniewu Księcia Ciemności.- Wie pan może, gdzie są pozostali Odźwierni? Pantaliusz, Onbazjusz, Oktylla? - zapytał Oliver.Venator przytaknął.- Owszem.Wysłaliśmy wszystkich pozostałych na służbie venatorów do wzmocnienia ochrony bram, ale wróg ma przewagę liczebną.Odźwierni będą się bronić do końca, ale w końcu ulegną.Bramy zostaną zniszczone, to tylko kwestia czasu.Nefilimowie chodzą już po Ziemi, a ich liczba i wpływy wśród czerwonokrwistych stale wzrastają.Będą siać wojnę, zarazy i rozpacz.Schuyler widziała, że Oliver i Kingsley wyglądają tak samo nieswojo, jak sama się czuła.Defetystyczne słowa venatora brzmiały tak, jakby bitwa została już stoczona i przegrana.- Odesłał pan wszystkich venatorow? - upewniła się rozczarowana Schuyler.Zrozumiała, dlaczego w Londynie pozostało tak niewielu wampirów i dlaczego Kingsley miał takie trudności ze sformowaniem oddziału.- Tak.Dlatego tutaj jestem [ Pobierz całość w formacie PDF ]