[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jej twarz nic nie zdradzała, mimo że wyrwano ją z dających pociechę wspomnień.Były kapłan poruszył się lekko.– Sprzeczka między siostrami, co? – Przerwał na chwilę.– Chyba trochę przesadziła – dodał z przekąsem.Drab chrząknął po raz drugi i pochylił się lekko.Jego cień padł na Felisin.– Jesteś byłym kapłanem, zgadza się? Cesarzowa rzadko wyświadcza świątyniom podobne przysługi.– To nie było tak.Pobożność odstąpiła mnie już dawno.Cesarzowa na pewno wolałaby, żebym pozostał w klasztorze.– Akurat ją to obchodzi – burknął zbir z pogardą w głosie, po czym wrócił do poprzedniej pozycji.– Musisz z nią porozmawiać, Felisin! – trajkotała tymczasem pani Gaesen.– Złożyć apelację! Mam bogatych przyjaciół.Tym razem chrząknięcie draba przeszło we wściekłe warknięcie.– Twoi bogaci przyjaciele stoją z nami w rządku, stara wiedźmo!Felisin tylko pokręciła głową.Nie rozmawiałam z nią od miesięcy.Nawet gdy umarł ojciec.Nastała chwila ciszy, która przeciągała się, przypominając panujące przedtem milczenie.Wreszcie jednak były kapłan odkaszlnął i splunął.– Nie warto szukać ratunku u tych, którzy tylko wykonują rozkazy, pani – mruknął.– To nie ma znaczenia, że ona jest siostrą tej dziewczyny.Felisin skrzywiła się.Przeszyła byłego kapłana wściekłym spojrzeniem.– Pozwalasz sobie.– Na nic sobie nie pozwala – warknął zbir.– Zapomnij o wieżach krwi, o tym, jak wy patrzycie na podobne sprawy.To robota cesarzowej.Może ci się wydaje, że to osobista sprawa, może nawet musisz tak myśleć, biorąc pod uwagę, kim jesteś.– Kim jestem? – Felisin parsknęła ochrypłym śmiechem.– A do jakiego to rodu ty należysz?Drab wyszczerzył zęby w uśmiechu.– Do rodu hańby.No i co z tego? Twój wcale nie wygląda w tej chwili lepiej.– Tak też myślałam – odparła Felisin, z trudem ignorując prawdę zawartą w jego ostatnich słowach.Spojrzała spode łba na strażników.– Co się dzieje? Dlaczego tu siedzimy?Były kapitan splunął po raz drugi.– Godzina Pragnienia dobiegła końca.Trzeba teraz zorganizować tłuszczę, która czeka na zewnątrz.– Spojrzał na Felisin spod wydatnych brwi.– Podjudzić motłoch.My pójdziemy na pierwszy ogień, dziewczyno.Trzeba dać przykład.To, co wydarzy się w Uncie, wstrząśnie wszystkimi szlachetnie urodzonymi w imperium.– Nonsens! – warknęła pani Gaesen.– Potraktują nas dobrze.Cesarzowa musi nam okazać należny.Zbir chrząknął po raz trzeci.Felisin zdała sobie sprawę, że to ma być śmiech.– Gdyby głupota była zbrodnią, pani, aresztowano by cię już dawno – stwierdził.– Ten potwór ma rację.Tylko nieliczni z nas dotrą żywi do niewolniczych statków.Parada Aleją Kolumn będzie jedną wielką jatką.Ale.– dodał, spoglądając przymrużonymi oczyma na strażników – staruszek Baudin nie pozwoli, żeby rozszarpała go zgraja prostaków.Felisin poczuła w brzuchu dotknięcie prawdziwego strachu.Stłumiła drżenie.– Pozwolisz mi się ukryć w swym cieniu, Baudin?Mężczyzna spojrzał na nią z góry.– Jesteś trochę za pulchna jak na mój gust.– Odwrócił się.– Ale możesz zrobić, co zechcesz – dodał.Były kapłan przysunął się do Felisin.– Posłuchaj, ten wasz spór to coś więcej niż zwykłe dziewczyńskie plotki i drapanie się pazurami.Twoja siostra na pewno zechce się upewnić, że.– To przyboczna Tavore – przerwała mu Felisin.– Nie jest już moją siostrą.Wyrzekła się naszego rodu na żądanie cesarzowej.– Mam jednak wrażenie, że to nadal osobista sprawa.Felisin skrzywiła się wściekle.– A co ty możesz o tym wiedzieć?Mężczyzna odpowiedział jej lekkim, ironicznym pokłonem.– Kiedyś byłem złodziejem, potem kapłanem, a teraz jestem historykiem.Znam trudną sytuację, w jakiej znalazła się obecnie szlachta.Felisin rozchyliła wolno powieki, przeklinając własną głupotę.Nawet Baudin, który nie mógł nie usłyszeć tych słów, zwrócił się w stronę byłego kapłana i obrzucił go badawczym spojrzeniem.– Heboric – stwierdził.– Heboric Lekki Dotyk.Mężczyzna uniósł ramiona.– Lekki jak zawsze [ Pobierz całość w formacie PDF ]