[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jestem zabójcą - pomyślał.Wepchnęli jeńców za ogrodzenie z ciernistych krzewów i zapadła ciemność.Gaspachio odciągnął Mendozę na stronę.- Jedni mówią, że tak, inni, że nie.Więc tak czy nie?- Czy miałem kobietę?- Otóż to.- Nie.- To łatwe i daje rozkosz.- Zastanowię się.- Nie, nie zastanawiaj się.Rób to.Mendoza podszedł do schwytanych Guarani i wybrał sobie najmłodszą z dziewcząt.Zaprowadził ją w ciemne miejsce dżungli, rozejrzał się dokoła i rozkazał:- Rozbieraj się.Kiedy to zrobiła, ogarnęło go podniecenie i polecił:- Kładź się.Dziewczyna ze swej strony była zadowolona, że ten mężczyzna robi wrażenie takiego niewinnego.Członek mu stwardniał i spróbował zrobić co należało, ale nie potrafił znaleźć właściwej drogi.- Pomóż mi - rozkazał.Jej dłoń przesunęła się w dół.Natychmiastowy wytrysk!Poczuła do niego sympatię i przez jakiś czas leżała pod nim, aż członek zaczął mu znowu twardnieć.Tym razem nie miał kłopotów, ona zaczęła pojękiwać i raz jeszcze miał wytrysk.Potem uniosła się, pokazała mu, żeby wstał, wzięła do ust jego członek, kiedy nagle usłyszał śmiech pozostałych.Ryknął, chwycił za basilardę i gonił za nimi drżąc z gniewu i wstydu, ale mu uciekli.Nastąpił na cierń, więc musiał usiąść i wydobyć go ze stopy.Kiedy pokuśtykał z powrotem do dziewczyny, stał już nad nią Gaspachio, który zapytał:- Chcesz ją?Mendoza potrząsnął głową.Wrócił do ogniska, owinął się w koc i siedział strapiony.Siedział tak do rana i przez cały ten czas Gaspachio zabawiał się z dziewczyną.Wyszli na dwa następne wypady i złapali jeszcze pięciu niewolników, ale potem już nic.Następnego dnia wyruszyli do portugalskiego miasta Bonito.Wyprawa trwała siedem dni.Kupili czterdziestu dalszych niewolników, których dołączyli do schwytanych przez siebie, i cały transport dostarczyli do Asunción.Za tę wyprawę Mendoza dostał dziesięć dineros.Poszedł znowu do pisarza i podyktował list.„Wielebna i Świątobliwa Matko, Wróciłem z wyprawy handlowej.Oto pieniądze, które byłem winien.To znaczy dziewięć dineros zaległej opłaty.Wyślę więcej, kiedy zakończę następną wyprawę, która ma się właśnie rozpocząć.Poprowadzi ją dowódca pierwszej mojej wyprawy, Tiberio, który jest tutaj najbardziej przedsiębiorczym handlowcem.Proszę ufać, że poślę resztę należności.Handel jest tutaj zajęciem dochodowym.Chwała Bogu.Mam nadzieję, Wielebna Matko, otrzymać od Ciebie list, kiedy czas pozwoli Ci na napisanie.A także list od Philippa.Myślę, że wszystko dobrze z Philippem, moim bratem.Proszę przekazać mu moje najlepsze życzenia.To jest, jeśli na nie zasłużył.Mam basilardę.Pozostaję Twoim, najposłuszniejszym, najprawdziwszym i pobożnym sługą w Chrystusie.Rodrigo Mendoza”Misjonarz jezuita, który zabrał list, obrzucił Mendozę przeciągłym, pełnym surowości spojrzeniem.- Czy jesteś najemnikiem?- Tak, proszę księdza.- To, co robisz, jest sprzeczne z prawem.- Proszę księdza, robię tylko to, co Tiberio mi każe.- Jest to sprzeczne z prawem.Cóż, zabiorę te pieniądze do Kadyksu.Sześć miesięcy później, kiedy matka przełożona otrzymała list od Mendozy, powiedziała jezuicie:- Wysłałam mu list, ale nie dotarł do niego.Czy ma się dobrze?- Matko, on jest najemnikiem.- Rozumiem.Muszę mu o tym napisać.Nie pojmuje tego.Proszę spojrzeć, przysyła mi pieniądze.- Te pieniądze mają na sobie krew.- Dziękuję.- Zadzwoniła małym dzwoneczkiem, żeby wskazano jezuicie drogę do wyjścia.Mendoza raz dziennie chodził do nauczyciela fechtunku.Sądził, że ponieważ jego broń nie jest rapierem, nie ma w niej zła, a lubił mieć solidny ciężar w dłoni.Nauczyciel fechtunku poczuł się sprowokowany przez tego nowego ucznia, który nie poważał rapiera.Nie można dopuścią, żeby przystąpił do klubu władających białą bronią.Pokazał, w jaki sposób rapier może odparować jego basilardę.- Widzisz? Widzisz? Raz jeszcze.Czy teraz rozumiesz?- Widzę - odparł uczeń - ale pozostanę przy basilardzie.Nauczyciel fechtunku dobił z nim targu.- Posłuchaj, będziemy się fechtować.Jeśli zdołasz odparować mój atak, zapłacę za wszystkie lekcje, które miałeś dotychczas.Ale jeśli ci się nie uda, zrezygnujesz z basilardy i weźmiesz sobie rapier.Zgoda, czy może się boisz?Przystąpili do walki.Mendoza nie był w stanie przedrzeć się przez błyskającą gardę.Nauczyciel uśmiechał się.Mendoza wiedział, że jedyny sposób to runąć do ataku.Niby rzymski kat odchylił głowę na bok, otrzymał lekkie cięcie w bok szyi, ale dopadł do przeciwnika i przytknął mu ostrze do gardła.Obaj zastygli w bezruchu.Na chwilę zapadło milczenie.Nauczyciel fechtunku patrzył.Potem powiedział:- Nie przychodź tu więcej.- Wyjął pieniądze.- Nie będę uczył mordercy.Wziąwszy do pomocy Gaspachia, Mendoza poszedł kupić sobie muszkiet i pistolet.Kupił także wysokie buty i bawełniany puklerz.Kiedy założył na siebie cały rynsztunek, Gaspachio wykrzyknął:- Madre de Dios!- Co znowu?- Wyglądasz jak prawdziwy wojownik.Mendoza miał szesnaście lat, kiedy wyruszył na następną wyprawę z Tiberiem.Miał siedemnaście, kiedy wrócił.Czekały na niego dwa listy.Usiadł z Gaspachiem na placu i ten odczytał mu je na głos.- „Naszemu ukochanemu Mendozie pozdrowienie.Wysłałam list w odpowiedzi na Twój pierwszy.Popłynął statkiem „Navidad” w maju zeszłego roku” [ Pobierz całość w formacie PDF ]