[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Tutaj moŜna się nasłuchać, aŜwątroba spuchnie.Tutaj wygrywa się wojnę, mój drogi! Ej, gdyby oni tak dzielnie walczyli zJapończykami jak z butelkami, za tydzień znaleźlibyśmy sie w Tokio i złoŜyli wizytę uszanownego pana Hirohito.Dyskretnie wskazał sąsiedni stół, przy którym oficerowie róŜnych rodzajów bronizawziecie opróŜniali kieliszki i szklanki, czestując się wzajemnie wiadomościami „z pierwszejręki”.Shannon z McLochlonem prędko poznali treść owych wiadomości.- Porucznik Jordan stwierdził na podstawic informacji wywiadu, Ŝe Japończycy niepotrafią celnie strzelać, poniewaŜ są zezowaci - perorował jakiś sztabowy oficer,- Słusznie! You've hit the nail on the head, colonel 22.A poziom przeszkolenia „Ŝółtków”równy jest zeru, stąd teŜ nazwa ich myśliwców: „Zero” - dorzucił chudy kapitan w lotniczymmundurze.McLochlon ze stukiem odstawił szklaneczkę z whisky.- To Flight Lieutennant Jackson z rozpoznawczoj eskadry na „Catalina” - poinformowałpodwładnego szeptem.- Dałbym ja mu „zero”, gdybym go miał w dywizjonie!Rozmowa przy sąsiednim stoliku stawała się coraz bardziej oŜywiona, a Peter nie chciałwierzyć własnym uszom.- Młody człowieku, chociaŜ jest pan lotnikiem, a nie marynarzem, posiada panzdumiewającą spostrzegawczość.Tak, spostrzegawczość.Skośne oczy „Ŝółtków” są przyczynąbezspornego i stwierdzonego faktu, Ŝe Japończycy nie potrafią nawigować okrętami wojennymi!- ta opinia wyszła z ust otyłego, siwiejącego komandora, mocno juŜ podgazowanego.- To Cobham, stary pijaczyna i kobieciarz – padł komentarz Szkota.- O ile się orientuję,ostatni raz pływał na Ŝaglowcach za czasów królowej Wiktorii.Peter z uwagą i niesmakiem przysłuchiwał się rozmowie sąsiadów.- Gentlemen.jest rzeczą oczywistą, gentlemen.chciałem powiedzieć, gentlemen.Ŝe cizwyrodnialcy potrafią tylko kopiawać produkty zagraniczne, gentlemen.a później sprzedawaćje za pensy, gentlemen, czy teŜ za seny23, gentlemen, bo tak się ich pensy nazywają, gentlemen.Podobne małpowanie nie wystarcza.co chciałem powiedzieć? Nie wystarcza, by wygrać z nami22 You've hit the nail on the head, colonel (ang.) idiomatyczne: trafił pan w sedno, pułkowniku.wojnę, gentlemen.McLochlon sięgnął po szklaneczkę, zauwaŜył, iŜ była pusta i przywołał kelnera.- Ten dziadyga - wskazał palcem na jąkającego się pułkownika - to Henry Harrison.Ma wgłowie tyle szarej substancji mózgowej, ile ja wody w szklance whisky.UwaŜa się za wyrocznięw zagadnieniach ekonomieznych Dalekiego Wschodu z tej racji, Ŝe przed mobilizacją przez latahandlował z kupcami z Tokio i Jokohamy, dzięki czemu dorobił się niezłej fortuny.Bloody hell!Do stu tuzinów pustych butelek lemoniady! - Jakim cudem on został pułkownikiem? Kelner! -Szkot zagrzmiał na całe gardło.- Od pół godziny dopraszam się podwójnej whisky.Bez wodysodowej, kelner! Od wody Ŝaby się w brzuchu lęgną i człowiek dostaje rozmiękczenia mózgu!- JuŜ się robi, panie majorze.- Czy nie dosyć, sir? - ośmielił się zapytać Peter.McLochlon poklepał go po ramieniu.- Spokojnie, mój chłopcze.Wiesz dobrze, Ŝe jeszcze nikt nie widział starego DouglasaMcLochlona pijanego.Jeszcze nigdy nie splątał mi się język.Piję, bo mi whisky smakuje.Piję,bo mi się tak podoba.Piję, bo mam dosyć całego zafajdanego świata, a przede wszystkim dosyćtakich wymoczków, hermafrodyt, pederastów i syfilityków jak tamci - podrzutem głowy wskazałsąsiedni stolik.Domorośli stratedzy rozprawiali coraz hałaśliwiej.- Mamy raporty z ich działalności w Chinach! Śmiechu warte!- Japońska armia to kupa kukieł, małp i półludzi.- Mniejsza z kukłami i japońskimi małpami - rozwodził się jakiś major piechoty, któregoMcLochlon rozpoznał jako majora Heltona.- Kto mówił o małpach? - roześmiał się głupkowato iz ogromnym zainteresowaniem wpatrzył się w dwie młode i przystojne kcbiety, siedzące opodalw wyzywających pozach i najwidoczniej czekające na zaczepkę? - Gentlemen, czy małpa potrafikochać kobietę? - nie czekał na odpowiedź zdziwionych współtowarzyszy libacji i plótł dalej: -Nie, gentlemen, nie potrafi, bo nie ma pieniędzy! Ale my, gentlemen, my pieniądze mamy -Helton posłał zdobywcze spojrzenie ku dwóm pięknościom Hotelu Morskiego [ Pobierz całość w formacie PDF ]