[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zawiedzeni siedzieliśmy około dwudziestu minut w ciszy, zanim zaczęliśmy sprzątać nasz bałagan.Biznes skończył się w dniu jego otwarcia.Zamiatając proszek spojrzałem na Michała i powiedziałem:.Myślę, że Kuba i jego przyjaciele mają rację.Jesteśmy biedni.Gdy to mówiłem, ojciec właśnie wychodził i odpowiedział: – Chłopcy będziecie biedni tylko wtedy, gdy poddacie się.Najważniejszą rzeczą jest to, że coś zrobiliście.Większość ludzi tylko mówi i marzy o wzbogaceniu się.Wy coś zrobiliście.Jestem bardzo dumny z was obu.Powiem to jeszcze raz.Kontynuujcie.Nie zarzucajcie tego.Staliśmy w ciszy.To były miłe słowa, ale my ciągle nie wiedzieliśmy co robić.– Więc jak to się stało tato, że nie jesteś bogaty? – spytałem.– Ponieważ postanowiłem zostać nauczycielem w szkole.Nauczyciele tak naprawdę nie myślą o tym, aby być bogatymi.Po prostu lubimy uczyć.Chciałbym ci pomóc, ale naprawdę nie wiem, jak robić pieniądze.Odwróciliśmy się kontynuując swoje sprzątanie.– Wiem – powiedział ojciec –jeśli chcecie nauczyć się tego, jak stać się bogatym, nie pytajcie mnie.Michale, porozmawiajcie z twoim ojcem.– Moim ojcem? – zapytał Michał ze zdziwieniem.– Tak, twoim ojcem – powtórzył mój ojciec z uśmiechem.– Twój ojciec i ja odwiedzamy tego samego bankiera; on zachwyca się twoim ojcem.Kilka razy powiedział mi, że twój ojciec jest świetny, gdy chodzi o robienie pieniędzy.– Mój ojciec? – Michał spytał jeszcze raz z niedowierzaniem.– Dlaczego, więc nie mamy pięknego samochodu i pięknego domu, jak inne bogate dzieci ze szkoły?– Piękny samochód i piękny dom niekoniecznie oznaczają, że jesteś bogaty lub wiesz jak robić pieniądze –odpowiedział mój ojciec.– Ojciec j Kuby pracuje dla plantacji trzciny cukrowej.Niewiele różni się ode mnie.On pracuje dla firmy, a ja pracuję na państwowej posadzie.To firma kupuje dla niego samochód.Firma cukrownicza ma teraz kłopoty finansowe i ojciec Kuby wkrótce może nic nie mieć.Twój ojciec Michale jest inny.Wygląda na to, że buduje on imperium i podejrzewam, że za kilka lat będzie on bardzo bogatym człowiekiem.Gdy to usłyszeliśmy, staliśmy się na nowo podekscytowani.Zaczęliśmy sprzątać z nowym wigorem bałagan wywołany naszym zmarłym biznesem.Podczas sprzątania planowaliśmy jak i kiedy rozmawiać z ojcem Michała.Problem polegał na tym, że ojciec Michała] pracował przez długie godziny i często późno wracałdo domu.Był on właścicielem magazynów, firmy budowlanej, sieci sklepów i trzech restauracji.To restauracje zatrzymywały go do późna.Po zakończeniu sprzątania Michał wrócił autobusem do domu.Zamierzał porozmawiać ze swoim ojcem tego wieczora, gdy przybędzie do domu i spytać go, czy zechciałby nauczyć nas tego, jak stać się bogatym.Michał obiecał zatelefonować, gdy tylko skończy rozmawiać ze swoim ojcem, nawet jeśli będzie późno.Telefon zadzwonił o 8:30 wieczorem.– Dobrze – powiedziałem.– W następną sobotę – i odłożyłem słuchawkę.Ojciec Michała zgodził się spotkać się z nami.W sobotni poranek, o 7:30, pojechałem autobusem do biednej części miasta.Zaczynają się lekcje– Będę wam płacił 10 centów za godzinę.Nawet wg stawek z 1956 roku 10 centów za godzinę było niską płacą.Z ojcem Michała spotkaliśmy się o godzinie 8 rano.Był już zajęty i miał za sobą ponad godzinę pracy.Jego kierownik budowy właśnie odjeżdżał swoją furgonetką, gdy wszedłem do ich prostego, małego i zadbanego domu.Michał powitał mnie przy drzwiach.– Ojciec rozmawia przez telefon i kazał poczekać z tyłu na werandzie – powiedział Michał otwierając drzwi.Stara drewniana podłoga skrzypiała, gdy kroczyłem przez wejście tego starzejącego się domu.Za drzwiami znajdowała się tania mata, której zadaniem było maskować wydeptaną przez niezliczone kroki podłogę–Mimo, że była czysta, wymagała wymiany.Poczułem klaustrofobię, gdy wszedłem do wąskiego pokoju dziennego, wypełnionego starymi, spleśniałymi i licznymi meblami, które dzisiaj mogłyby być eksponatami kolekcjonerów.Na kanapie siedziały dwie kobiety, trochę starsze od mojej mamy, a naprzeciw nich mężczyzna w roboczym ubraniu.Miał luźne spodnie i koszulę koloru khaki, dokładnie wyprasowaną oraz wypolerowane długie buty.Był on około 10 lat starszy od mojego ojca; miał może 45 lat.Siedzący uśmiechali się, gdy wraz z Michałem przechodziliśmy obok nich, kierując się do kuchni, z której wychodziło się na werandę z widokiem na ogród z tyłu domu.Przechodząc, nieśmiało odwzajemniłem uśmiech.– Kim są ci ludzie? – spytałem.– Och, oni pracują dla mojego ojca.Starszy mężczyzna prowadzi jego magazyny, a kobiety są kierowniczkami restauracji.Widziałeś też kierownika budowy, który nadzoruje drogę budowaną jakieś 75kilometrów stąd.Inny nadzorca – który buduje zespół domów –wyjechał zanim tu przybyłeś.– Czy tak jest ciągle?– Nie zawsze, ale dosyć często – powiedział Michał, uśmiechając się i przysuwając krzesło, by usiąść obok mnie.– Spytałem go, czy mógłby nauczyć nas robić pieniądze.– Aha, i co on odpowiedział? – spytałem z ostrożną ciekawością.– Hm, najpierw jego twarz przybrała dziwny wyraz, a następnie powiedział, że może nam coś zaoferować.– Aha – powiedziałem – przechylając krzesło do ściany; siedziałem tak usadowiony na dwóch tylnych nogach krzesła.Michał zrobił to samo.– Czy znasz tę ofertę?– Nie, ale wkrótce się dowiemy.Nagle przez rozklekotaną moskitierę drzwi wpadł na werandę ojciec Michała.Skoczyliśmy na równe nogi –nie z respektu, ale z powodu bujania się na krzesłach.– Gotowi chłopcy? – spytał i przystawił sobie krzesło, by usiąść przy nas.Pokiwaliśmy głowami, odstawiając krzesła od ściany, by usiąść naprzeciw niego [ Pobierz całość w formacie PDF ]