[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wytrzymał przez chwilę moje znaczące spojrzenie, po czym ustąpił.- No dobra.W kolczugę została wpisana formuła zabezpieczająca, w związku z czym jej nosicielki nie da się wytropić magicznymi sposobami.Nie zdołałam powstrzymać śmiechu.- Czekaj no! Dałeś jej przedmiot, który nie pozwala ci jej znaleźć, a potem się wkurzyłeś, kiedy cię nie spłaciła? No, to się wpakowałeś, koleś!- Dość! - Zrobił groźnie krok naprzód.Momentalnie otrzeźwiałam.- Przepraszam.- Pora skierować rozmowę z powrotem ku zasadniczej sprawie.- Skoro jednak kolczuga chroni Nyx przed wszelką bronią, to jak właściwie mam ją zabić?Bóg wzruszył ramionami.- To nie moje zmartwienie.Ugryzłam się w język, by powstrzymać cisnące mi się na usta gniewne przekleństwo.- Ile mam czasu, by ją znaleźć? - zapytałam tylko.- Czas to płynne pojęcie, Sabino.- Uniósł dłonie lekceważącym gestem.Sądzę, że może to być prawdą, kiedy jest się starożytnym bóstwem, ale ja żyłam w świecie śmiertelników.W którym czas byłzdecydowanie nierozciągliwy.Nie chciałam zostawić tej kwestii otwartej na interpretacje, żeby później nie mógł tego wykorzystać przeciwko mnie.- Będę potrzebowała czegoś konkretniejszego.Westchnął.- Dobra.Sprawdzę za kilka dni, jak ci idzie.Spodziewam się wtedy usłyszeć, że poważnie się do tego zabrałaś.Innymi słowy, nie mogłam zwyczajnie zapomnieć o tropieniu Nyx i zająć się moimi sprawami.-Jasne.Proszę, żebyś się nie spodziewał natychmiastowego sukcesu.Samo jej znalezienie może potrwać kilka dni.- Akceptuję warunki.- Skinął głową i trzy razy stuknął głucho laską o podłogę.Odniosłam wrażenie, że jest to coś w rodzaju nadprzyrodzonego uścisku dłoni.- A więc załatwione.Powodzenia, Sabino Kane.Oczekiwałam, że bóg zniknie w onieśmielającym pokazie fajerwerków, ale zwyczajnie otworzył drzwi i wysiadł jak zwykły pasażer.Dopiero gdy się znalazł na chodniku, machnął laską i zniknął.Wtedy świat eksplodował w kalejdoskopowym pokazie ruchu, kolorów i dźwięku.Tramwaj szarpnął ruszył ze skrzypnięciem.Impet zrzucił Adama z ławki i mag wylądował u moich stóp.Spojrzał na mnie trzeźwym wzrokiem.- Co się stało, do diabła?Westchnęłam i wyciągnęłam rękę, żeby pomóc mu wstać.- Powiem ci za chwilę.Muszę najpierw coś odzyskać.Kiedy nekromanta się otrzepywał, przepchnęłam się między zdezorientowanymi pasażerami, by podnieść z podłogi pistolet.Stare baby w pobliżu zatchnęło na widok broni.Na szczęście tramwaj znowu zwalniał, gdyż zbliżaliśmy się do przystanku przy Pierwszej.Wsunęłam pistolet za pasek i pchnęłam Adama ku drzwiom.- Rudzielcu? - zapytał, rzucając mi przez ramię pełne napięcia spojrzenie.Pochyliłam się, żeby nikt nas nie słyszał.- Asklepios włożył właśnie wielki kij w szprychy naszego planu.W końcu drzwi się otworzyły.Adam zeskoczył na ulicę, odwrócił się, by mi pomóc, i powiedział bez wahania: - Święta prawda.Szliśmy Pierwszą w kierunku Garden District.Ze zwisających konarów okazałych dębów deszcz kapał jak łzy.Z kilku okien osadzonych wysoko w ścianach rezydencji mrugały do nas złote światła, ale późna godzina oznaczała, że noc mamy głównie dla siebie.Idąc, zapoznawałam nekromantę z prośbą boga.Kiedy skończyłam, mag okazał zaskakujący spokój.-1 tak będziemy we Włoszech, więc nie sądzę, żeby to nas zbytnio odciągało od głównego zadania - stwierdził rozsądnie.- Poza tym, zakładając, że w ogóle znajdziemy tę Nyx, nie będzie źle mieć po swojej stronie boga uzdrowień, kiedy zacznie się rozpierducha z Kainem.- Pewnie masz rację, ale to niepotrzebna komplikacja.Adam objąłmnie ramieniem i pochylił się ku mnie.- Co znaczy jedna więcej? - Głos miał oschły, kpiący.Strzeliłam ku niemu spojrzeniem.- Słuchaj… powiedział, że spodziewa się po tobie, że się trochę wysilisz, zgadza się?Skinęłam głową.-No, to popytamy trochę, kiedy przybędziemy do Rzymu.Dopóki będziesz wykazywała szczere zaangażowanie, nie będzie się wkurzał.Dom Errona stał na rogu Prytanii i Pierwszej.Byliśmy w nim kilka razy podczas naszej ostatniej wizyty w Nowym Orleanie; rezydencja nie zmieniła się zbytnio.Ten sam klasycystyczny styl.Te same okazałe kolumny i głęboki portyk.Ta sama brama z kutego żelaza, broniąca wejścia z trotuaru.Zatrzymałam się przy niej, spocone palce przesunęłysię po zimnym metalu.Obietnica znalezienia tej laski, tej Nyx, okazałaby się nic niewarta, gdybym nie przekonała Errona, żeby pomógł nam w Rzymie.Gdyby odmówił, nie mielibyśmy szans wytropić tajemniczego maga, występującego pod imieniem Abel, i dowiedzieć się o Kainie więcej niż jakakolwiek inna istota na planecie.- Jesteśmy - odezwałam się.- Przypomnij mi, bym nie stosowała siły.- Dasz sobie radę.- Adam uśmiechnął się.- Erron to rozsądny facet.Obrzuciłam maga ironicznym spojrzeniem.Rozsądny nie było pierwszym skojarzeniem, jakie człowiekowi przychodziło do głowy na myśl o Erronie Zornie.Kiedy poznaliśmy lidera i wokalistę Neckrospank 5000, w jego salonie odbywała się orgia z udziałem karlic.- Rozsądny - powtórzyłam.- Jasne.Adam szturchnął mnie.- Po prostu uporaj się z tym.Jak z zerwaniem plastra.Wziąwszy głęboki wdech, pchnęłam bramę.Zaskrzypiała, protestując, jakby mnie zachęcała do odwrotu.Gdybym miała wybór, tak bym właśnie postąpiła.Nie stać mnie było jednak na ten luksus.Zabiwszy moją siostrę, Kain scementował nasz los.Miałam tylko nadzieję, że tym razem przeznaczenie stanie w moim narożniku.Gdyby jednak nie, modliłam się o możliwość zabicia tego drania, zanim dołączę do siostry w Irkalli.Kiedy się zbliżaliśmy do domu, usłyszałam stłumione dźwięki fortepianu [ Pobierz całość w formacie PDF ]