[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dopiero teraz zobaczyłam, jaki był brudny, wymizerowany i.nie! Piotr miał prawie całą skroń zupełnie siwą!- Piotrze.- szepnęłam - co.co się z tobą stało?- Widzi mama - zwrócił się do matki - jakie niewdzięcznice i zdrajczynie.Córce się już nie podobam - zgoda, ale ty Zochna przysięgałaś, że mnie nie opuścisz aż do śmierci.A starczyło parę siwych włosów.Matka rozpłakała się.- No i wracaj tu do takich.Człowiek robi co może, licząc na to, że będzie radość, a one beczą.E, tam!.RSRozejrzał się wokół.Anula siedziała skulona, trzęsąc się i pochlipując.Zgóry schodził zaspany Kazio - ostrożnie zbliżał się do nas.- Myślałem, że przyszli po tatę.O, wujek przyjechał!.- Chodź tu zuchu! - Piotr uściskał go i poklepał.Ale rośniesz!- Piotrze, opowiadaj, jak tu dotarłeś.- Długa to historia i niełatwa do opowiedzenia.Andzia nastawiła wodę na herbatę, przygotowywała kolację dla przybyszów.- Właściwie od trzydziestego pierwszego sierpnia, już sześć tygodni nie byłem w normalnym domu.Najpierw broniliśmy Warszawy.Nie macie pojęcia, co za piekło.Ciągłe naloty i śmierć.Wokół dymy i rozpacz.Broniliśmy się tak do dziewiątego września na Ochocie, na skraju miasta.To stamtąd mam tę kępkę siwych włosów.Obok komendy dowódcy stałżołnierz na warcie.Patrzyłem na niego zza barykady.Nagle pocisk niemiecki świsnął koło niego i kiedy obłok dymu się rozpłynął, zobaczyłem, iż stoi nadal, tyle że bez połowy głowy.Nie uwierzycie, ale stał tak parę minut, z upiorną krwawą połową głowy, zanim upadł.Nigdy 21się z tego strasznego wrażenia nie otrząsnę.Potem powiedzieli mi, że mam zakurzone włosy.Przeciągnąłem ręką, spojrzałem w lusterko.Były siwe i sztywne.Taka pamiątka.Broniliśmy Warszawy do ostatniej kropli krwi.niestety.Jedyne, co mam z naszego domu, Zosiu, to kilka fotografii - tych, które wziąłem z sobą idąc do wojska.Nie macie pojęcia, czym dla żołnierza jest klęska.Jak się czuliśmy odchodząc od płonącej stolicy, Bóg jeden wie.Nie ma nic bardziej upokarzającego, jak poddanie się rezygnacji.Konia straciłem w bitwie pod Sarnami.Znowu dostaliśmy.Otoczyli nas i Niemcy, i Sowieci, ocaleli mieli rozkaz rozproszyć się.Kompania nasza przestała istnieć.Kiedy oddawałem chłopu mój mundur ułański za te oto szmaty, w których mnie widzicie, płakałem.Odpiąłem orzełka z czapki i mam go dotąd w kieszeni.Wychodząc od chłopa wpadłem na Kajtka.Uściskaliśmy się i namówiłem go, żeby szedł ze mną.Szliśmy przeważnie nocami, omijając bolszewickie patrole, głodni, zziębnięci nieraz, ale oto jesteśmy.O naszych przygodach w drodze opowiemy innym razem, dzisiaj pozwólcie nam się wyspać.Nie mogę tylko darować sobie, że pukałem, ponieważ spotkałbym się z Witkiem, ale nie chciałem zwrócić uwagi patrolu sowieckiego, który się kręcił nie opodal.RS- To się już stało, synu.A Witek i tak musiał się ukryć.I ty też możesz tu być, póki nikt nie wie, bo.- Mowy nie ma.Nigdzie od was, Zosi i Mgiełki nie pójdę.- Dobrze, dobrze - na razie chodźmy spać.Miałam więc nareszcie mojego Piotra.Jesteśmy dopiero trzy i pół roku po ślubie, ale wydaje mi się, że to już wieki.Nie żeby mi się dłużyło, ale po prostu jest to tak jak z Kasią, urodziła się i wydaje mi się, że zawsze tu była.Minęło parę tygodni, a ciągle nie mamy wieści od Witka.Anula chodzi ze złamanym sercem, czasem snuje przypuszczenia, że może sobie kogoś znalazł.Ale życie płynie, są dzieci i musi sobie jakoś radzić.Jest bardzo dzielna.Piotr jeździł do Baranowicz i Połoneczki, żeby zasięgnąć języka i nigdzie tam Witka nie było.Zapasy domowe szczupleją, chociaż Kajtek i Piotr dzielnie nam pomagają w ich oszczędzaniu, prowadząc na ogół nocne życie, bo wszyscy byli wojskowi są wciąż zatrzymywani.Ale przecież tak bez końca być nie 22może.Poza tym gdyby tu zostali wykryci, naraziłoby to na niebezpieczeństwo teściów i chyba cały dom.Kajtek już znalazł sobie jakieś zajęcie w Baranowiczach i pokój przy rodzinie.Właściciel mieszkania, prowadzący warsztat szewski, wyrobiłmu fałszywe dokumenty, a Kajtek w zamian będzie mu pomagał przy żelowaniu butów.Nie umie tego robić, ale nauczy się; czego to człowiek nie zdoła się nauczyć, gdy trzeba ratować skórę? Poza tym Kajtkowi coś bardzo oczy błyszczą, gdy opowiada o jego córce Alince.Wojna nie wojna, a serce nie sługa.Zabrali nam pół domu.W tej sytuacji ani Piotr, ani Kajtek nie powinni tu dłużej zostać.Dobrze, że ich nie było, gdy przyszli [ Pobierz całość w formacie PDF ]