[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pracowała, no wstyd powiedzieć, mamunia pracowała w sekretariacie u Jagody.Wiesz, kto to był Jagoda?E.: - No.O.: - Poprzednik Jeżowa.E.: - Gdzieś musiała pracować.O.: - Gdzieś, gdzieś, ale zaraz w sekretariacie szefa Nkwd?! Potem, już w latach sześćdziesiątych, będąc w Moskwie, poznałem też taką polską komunistkę, Julską.Jej męża aresztowali bardzo wcześnie, chyba w 1932 roku.Przewracała świat, żeby mu pomóc, i między innymi zwróciła się wówczas do mojej mamy.Powiedziała mi: „Wiesz, tobie będzie przykro, bo mama, mama - wszyscy tobie opowiadają o tej mamie same dobre rzeczy, natomiast ja jej nie mogę darować.Bo jak przyszłam i prosiłam o pomoc, to ona mi powiedziała: „Kochanie, musisz przestać być żoną swego męża.Jemu już nic nie pomożesz, a ty sobie musisz własne życie układać”.Ja jej tego nigdy nie daruję”.E.: - A mogła pomóc?O.: - Pewnie nie, ale tak nie robi się.Jak to zrobiła, to znaczy, że nie była wspaniałym człowiekiem.E.: - A ty co myślałeś?O.: - Pracowała na górze, wiesz.Potem, jak Jagodę wsadzili, to jeszcze utrzymała się na stanowisku, bo poszła do „Gławlitu”.„Gławlit” to odpowiednik naszej cenzury.Była kierowniczką działu zagranicznego.Cenzurowała książki zagraniczne.Wyrzucili ją dopiero w 1937 roku, gdzieś na wiosnę.Jak w 1956 roku dostałem rehabilitację rodziców, to między innymi otrzymałem ich dwumiesięczną pensję.Po pensję ojca byłem w Kc Kpzr, rozmawiałem osobiście z synem Dzierżyńskiego, który tam zajmował się sprawami polskimi.Niezbyt rozgarnięty, pokraczny troszeczkę, taki mongoł.E.: - Patrz, a ojciec taki przystojny!O.: - Zdaje się, twój kuzyn?E.: - No, nie przesadzajmy.O.: - Powiedział, ten syn, że znał mego ojca i że mi należy się pensja.Natomiast po mamy pensję poszedłem do „Gławlitu” i taka miła pani o obfitym ciele mówi mi: „Drogi towarzyszu, muszą poświadczyć dwie osoby, że pracowała.Jest sprzątaczka, która ją pamięta”.I zawołali tę sprzątaczkę: „Ach, Lidia Grigorjewna, Lidia Grigorjewna, kak że ja jejo choroszo pomniu, ona była naczalnikom otdieła”.Drugim świadkiem był staruszek na emeryturze.Taki „piersonalnyj piensionier”, czyli on miał specjalną partyjną emeryturę.Bardzo sztywno mnie przyjął i powiedział: „Lidia Grigorjewna, da, ja jejo pomniu, no ona nie była naczalnikom otdieła, tolko zamiestitielem naczalnika otdieła.Ja nie mogu napisat, czto ona była naczalnikom otdieła”.Różnica paru tysięcy rubli.Za te pieniądze bratu coś posłałem, sobie kupiłem rower i zegarek, który do dziś chodzi.E.: - Jak złapali ojca?O.: - Ojciec został stąd, z kraju, odwołany do Rosji.I już do domu nie dojechał, bo został w drodze aresztowany.Czerwiec, 1937 roku.E.: - Ale słyszałam, że był ostrzeżony i mimo to pojechał?O.: - Ostrzeżony! Oj, nie mogę z tą Ewą rozmawiać! Kochanie, rozpoczynasz rozmowę, a podstawowych rzeczy nie wiesz.Co to znaczy ostrzeżony? Doskonale wiedział, co dzieje się.Wszystkich jego przyjaciół już wsadzili.Jechali zupełnie świadomie.Przecież Dłuski będąc w Paryżu, Dłuski, którego nie odwołali, napisał list do Dymitrowa, do Kominternu, żeby go odwołali, wezwali do Moskwy, że on albo udowodni niewinność swoich kolegów, albo musi razem z nimi ponieść odpowiedzialność.E.: - Niepotrzebnie się na mnie zżymasz.Każdego może strach oblecieć.Mój ojciec w 1939 roku nie poszedł do niewoli, choć wielkie obwieszczenia niemieckie głosiły, że ukrywający się oficer jest karany śmiercią.Sprawa zobowiązania i wierności.To samo, co wtedy z komunistami.O.: - Dla mnie to było raczej ślepe posłuszeństwo.Co mieli ci ludzie robić? Odmówić wykonania rozkazu? Z naszego punktu widzenia to była mafia, z której nie było wyjścia.Co mógł zrobić ojciec? Mógł, powiedzmy, zerwać z komunizmem, zwrócić się do władz polskich i powiedzieć, że on zrywa z komunizmem i z całym swoim poprzednim życiem.Tak zrobił, na przykład, Kriwicki, wyjechał na Zachód z polecenia kontrwywiadu, zerwał z nimi, opublikował jakieś oświadczenie.E.: - W Nowym Jorku poznałam pana Solskiego, który zrobił podobnie w latach dwudziestych, ale znalazł się w próżni.Minęło sporo czasu, nim uznano go po drugiej stronie.Cierpiał ostracyzm i tych, i tych.Spotkał kolegę, który plunął na jego widok.O.: - Większość jednak nie miała motywacji do zerwania.Jak gangsterzy, którzy dają się zamordować, gdy szef gangu zadecyduje.W każdym razie dla ojca to było po prostu nie do pomyślenia.Taka, za przeproszeniem, smarkata siostra mojej mamy mogła go ostrzegać! Bo to ona ostrzegła.Mogła mu podać tylko parę faktów [ Pobierz całość w formacie PDF ]