[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dictum, które wszyscy gorliwie spełnialiśmy, mimo że nic nie zapowiadało rychłego powrotu pana Johnsona bo kto wiedział, kiedy może się znów pojawić na swoim białym rumaku.Wiemy już więc, że Dodo, która nadal odpalałaby papierosa od papierosa, gdyby nie warunek pana Johnsona, wychodziła palić na zewnątrz.Ja, kiedy ją znalazłam, wyjęłam z torebki silk cuta, włożyłam go do ust, zaczęłam szukać jakiejś zapalniczki i.- Jane, jesteś w ciąży! Chyba nie będziesz palić, co?- Nie czekając na odpowiedź, wyrwała mi papierosa z ust i zgniotła go obcasem.Rzuciłam jej własnego patentu spojrzenie, wyrażające zgrozę i nieufność zarazem.- Oczywiście, że nie! Nie bądź głupia.Wyjmuję ciągle ten sam i trzymam, niezapalony, jako metaforyczny wieczny płomień tego wszystkiego, co jestem gotowa poświęcić dla zdrowia mojego nienarodzonego dziecka.- Rany! Skąd ja brałam takie pierdoły?Ano brałam je głównie od cholernych jankesów.Nie dość, że skopali nam tyłek w jednej wojnie, a potem, co jeszcze bardziej stoi kością w gardle, ocalili nam tyłek w innej, teraz musieli eksportować „za wodę” wszystko co najgorsze w ich zaściankowej kulturze i obyczajach.To oznaczało, że teraz już nikomu nigdzie nie wolno będzie korzystać z przyjemności palenia czy picia, że przyszłe matki będą skazane na dziewięć miesięcy czyśćca, bojąc się, że oskarży je jakiś Tom, Dick lub kelner, przekonani, że to, co one robią swoim nienarodzonym dzieciom, jest naruszeniem jakiegoś prawa.I to są zawsze, ci sami ludzie, którzy wierzą, że przestrzegając zakazu palenia i picia w ciąży, można z czystym sumieniem oddać swoje potomstwo na wychowanie obcym ludziom, choćby ich dobrze odżywione płody miały kiedyś wyrosnąć na morderców swoich szkolnych kolegów.Uff! Mogłam sobie pogadać, ale i tak, wystawiona na baczne oko Strażników Odżywiania Nienarodzonych, byłam chyba zmuszona porzucić dietę ograniczoną do dwunastu mleczno-owocowych koktajli dziennie.- Czy Trevor się nie martwi, widząc, jak chodzisz z przyklejonym do ust niezapalonym papierosem? - naciskała Dodo.- O to, że znowu zaczniesz palić?Myślałam o tym przez moment.Prawda była taka, że Trevor widywał mnie tylko z zapalonym papierosem, i nie, nigdy nie powiedział ani słowa.Dziwne, ale w ogóle się nie wtrącał do tego, co robię z własnym ciałem.- Nie - odpowiedziałam z brawurą Joanny d’Arc.- On wie, że nie zrobiłabym niczego, co mogłoby zaszkodzić naszemu dziecku.A niech to.Więc musiałam też zrezygnować z palenia przy ludziach.Przypuszczałam, że w ogóle będę musiała rzucić palenie, jak tylko naprawdę zajdę w ciążę.- Jane, czy chciałaś ze mną o czymś porozmawiać? - podsunęła Dodo, zapalając świeżego papierosa od końcówki poprzedniego.- Nie wyszłabyś chyba na ten deszcz, ryzykując, że się przeziębisz, po to tylko, żeby dotrzymać mi towarzystwa.Wyszłam na pieprzonego papierosa, ty głupia kretynko, miałam ochotę powiedzieć, ale nie mogłam powiedzieć tego teraz, skoro Dodo została moją nową najlepszą przyjaciółką, skoro byłam w ciąży i tak dalej.- Och! - westchnęłam.- Chciałam z tobą porozmawiać o sytuacji Smythe’a.Ale to może poczekać.- Uśmiechnęłam się półgębkiem, poklepując swój płaski brzuch.- Nie możemy przemoknąć.I wróciłam do środka.Żeby poprawić sobie humor, wymyśliłam tyłozgięcie macicy, zaczerpnięte z „Oczekiwania na dziecko”, licząc, że wzbudzę tym współczucie i coś utarguję.- Tyłozgięcie czego? - spytała Minerva z działu reklamy.Wieść gminna niosła, że Minerva pracowała w firmie od tak dawna, że kiedy autentyczny pan Churchill po raz pierwszy otwierał jej podwoje, ona już na niego czekała.Czesała się w prosty kok, uwity na czubku głowy z nieprawdopodobnie, jak na kobietę w jej wieku, żółtorudych włosów, i nosiła wielobarwne okulary na łańcuszku, z mnóstwem kryształków górskich w kątach oprawek.Próbowałam ją skłonić, żeby zajęła się kryzysową sytuacją wynikłą z nieszczęsnego „na mój rozum” Colina Smythe’a.Na przykład rozesłała kopie wszystkich pochlebnych recenzji z innych czasopism (to znaczy brytyjskich), których autorzy nie mieli żadnego kłopotu ze zrozumieniem, co miał na myśli, faszerując swój tekst taką liczbą „na mój rozum”, że amerykańskim czytelnikom książka przypominała porcję chili z za dużą zawartością chili.Podstępem usiłując zaskarbić sobie sympatię Minervy, zanim wspomniałam o kłopotach Colina Smythe’a, zaczęłam masować się po krzyżu - z lekkim tylko grymasem, jak gdybym dzielnie skrywała ból - i ledwie bąknęłam o tyłozgięciu, po tym, jak zapytała, czy mam jakiś nerwoból.- Tyłozgięcie?Wyjaśniłam jej, że statystycznie jedna kobieta na pięć ma trzon macicy odgięty ku tyłowi zamiast do przodu.- To naprawdę nic poważnego - szarżowałam dalej.- Podobno w większości przypadków powinna się sama wyprostować do końca pierwszego trymestru.- A jeśli się nie wyprostuje?- No cóż, w tych rzadkich przypadkach dochodzi do zrostów z miednicą, ucisku na pęcherz i czasem muszą pacjentce cewnikować pęcherz i odprowadzić macicę.- Au - powiedziała Minerva, ale w tym jej „au” jakoś nie wyczułam współczucia.- Cóż, powiedz mi, jeśli do tego dojdzie.Ale, jak powiedziałaś, pewnie sama się wyprostuje.Trzymam za ciebie kciuki.Tymczasem nie rozmawiajmy o Smycie.Nie przewidziano na to środków w budżecie.Być może prawdą jest, jak głosi stare powiedzenie, że miodem się bierze muchy, nie octem, a moje tyłozgięcie macicy na guzik się zdało.Niech to szlag! Dalej nie byłam w ciąży!Wyszłam z łazienki Davida, cisnęłam bezużyteczny test ciążowy do pojemnika na śmieci pod zlewozmywakiem i wyjęłam z lodówki podwójną butelkę kwaśnego Australijczyka.Już dawno temu wspólnie doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu marnować dobrego wina na leczenie depresji.I tak to się kończy zalaniem w trzy dupy, więc po co się karać dorzucaniem do interesu sporych pieniędzy? Z drugiej strony, warto opłacić to kacem, nieuchronnym po dużej ilości taniego wina, choćby tylko po to, żeby przypomnieć sobie rano, dlaczego nie należy wpadać w alkoholizm.- Cholera!- Jane, możesz mi powiedzieć, o co ci naprawdę chodzi?- Mam dosyć tego, że nie jestem w ciąży, kiedy mi na tym zależy!- Okej, ale to, co teraz robisz, jest naprawdę obrzydliwe.- Co? - Chwilę wcześniej wyjęłam z jego zamrażalnika lody, i jadłam je łyżką prosto z pudełka.- To.Mieszanie wina z lodami.To obrzydliwe.Porzygasz się.- Aaa, to.Nawet gdyby.Jakie to ma znaczenie? Powiem Trevorovi, że miałam poranne mdłości wieczorem.- Łyżka; przełknięcie; westchnienie.- Jego to dużo obchodzi.- Co chcesz przez to powiedzieć?Uświadomiłam mu fakt, że Trevor jest mniej ciepły, odkąd dowiedział się o dziecku [ Pobierz całość w formacie PDF ]