[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gdy i to mu się znudziło, wsiadał do vana ojca i słuchał w kółko płyty Queen – „News of the World".Kiedyś skończyło się to w ten sposób, że wyczerpał akumulator i zapalali samochód pchając go.Don w szkole średniej zadawał się ze „sportowcami", ale nigdy nie odniósł sukcesów w sporcie, może dlatego, że był wątły jak na swój wiek.Ojciec Dona miał duże wymagania wobec syna, który nie dawał sobie z nimi rady.Niektórzy uważają że właśnie dlatego zmuszał Kurta do uprawiania sportu.Kazał Kurtowi zapisać się do szkolnej drużyny zapaśniczej.Kurt nie cierpiał męczących treningów, a co gorsza nienawidził „sportowców".To było straszne, każda potworna sekunda… – mówił.Po prostu ich, kurwa, nienawidziłem.Gdy wracał po treningach do domu, na stole stał: obrzydliwy, wymemłany, wyschnięty obiad, ugotowany przez moją macochę z miłością i przy dużych nakładach pracy i odgrzewany przez Bóg wie ile godzin w kuchence, tak że wszystko było spieczone na wiór i ohydne.Była najgorszą kucharką…J°n Cofe3Mimo to, zapasy szły mu – jak sam twierdził – nieźle, głównie dlatego że na macie mógł odreagować swój gniew.Kurt postanowił zemścić się na ojcu w dniu ważnego meczu zapaśniczego.Don zasiadł na trybunach dumny jak paw i czekał aż Kurt wyjdzie z przeciwnikiem na matę.Zająłem pozycję opierając się na kolanach i rękach, spojrzałem na ojca, uśmiechnąłem się i czekałem na gwizdek – wspominał Kurt.Patrzyłem prosto w jego oczy, a potem złożyłem ręce i pozwoliłem żeby facet mnie przygwoździł.Szkoda, że nie widziałeś wyrazu twarzy ojca.Wyszedł w połowie meczu, bo powtórzyłem tę sztuczkę ze cztery razy podrząd.Don nie pamięta tego wydarzenia, ale Kurt twierdził, że po przegranym meczu musiał wyprowadzić się do ciotki i wuja.Don zabrał kiedyś Kurta na polowanie, ale gdy znaleźli się w lesie chłopiec odmówił stanięcia w szeregu.Spędził cały dzień – od świtu do zmroku – w ciężarówce.Teraz gdy o tym myślę – wspomina – wydaje mi się, że już wtedy wiedziałem, że zabijanie zwierząt jest złe, szczególnie dla sportu.Oczywiście patrzyłem na to inaczej, ale nie chciałem brać w tym udziału.Tymczasem Kurt odkrył inne – poza Beatlesami i Monkees – gatunki rocka.Don zaczął gromadzić całkiem pokaźną kolekcję nagrań, po tym gdy ktoś namówił go do wstąpienia do klubu płytowego Columbii.Co miesiąc dostawał pocztą nowe płyty takich zespołów jak Aerosmith, Led Zeppelin, Black Sabbath i Kiss.Don co prawda nawet ich nie otwierał, ale po pewnym czasie zajął się nimi KurtKurt zaczął zadawać się z grupą chłopaków noszących indiańskie koraliki, pierzaste włosy i podkoszulki z Kiss.Byli znacznie starsi ode mnie… Chodzili już chyba do szkoły średniej – wspominał.Palili trawę i uważałem, że są fajniejsi od moich przygłupich kumpli z czwartej klasy oglądających non stop „Happy Days".Pozwalałem im przychodzić do domu, dawałem im jeść, bo chciałem mieć przyjaciół.Trawiarze odkryli wkrótce potężną kolekcję płyt Dona i namówili Kurta do ich słuchania.Otworzyli mnie na muzykę – mówił Kurt – i wkrótce sam zacząłem być małym trawiarzem.Nigdy nie przyszedł do mnie i nie powiedział – nawet kiedy był mały – co go gnębi i czego naprawdę chce – uważa Don.Pod tym względem jest do mnie podobny: jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma… czy coś w tym rodzaju.Niczego nie trzeba wyjaśniać.Z tym, że jak człowiek trzyma to w sobie za długo, to prędzej czy później wybucha.Ożenił się i później przestałem się dla niego liczyć – mówił Kurt.Dał sobie ze mną spokój, bo był przekonany, że matka wyprała mi mózg.Od tego małego, żałosnego przekonania uzależnione było całe życie jego syna.Nie uważam ojca za typowego kutasa – ciągnie Kurt.Nawet w połowie nie był tak zły, jak inni ojcowie, których znałem.Skąd zatem wzięła się ta wrogość? Nie mam pojęcia – wyznał Kurt.Nie pamiętam już wielu rzeczy.Problem w tym, że nigdy nie czułem, że mam prawdziwego ojca.Nigdy nie miałem ojca, z którym mógłbym się wszystkim dzielić.Koniec końców również i Don doszedł do wniosku, że nie potrafi poradzić sobie z synem.Rozpoczęła się rodzinna odyseja Kurta, który przepychany był między trzema różnymi domami ciotek i wujów, a także domem dziadków ze strony ojca.Przynajmniej dwa razy w roku przenosił się z Montesano do Aberdeen i odwrotnie, zmieniając oczywiście szkoły.Wendy zdawała sobie sprawę, że powinna zaopiekować się Kurtem, ale przechodziła przez własne piekło.Musiała pozbyć się swojego paranoidalnego schizofrenika, który dręczył ją psychicznie i fizycznie, co zakończyło się nawet jej pobytem w szpitalu.Straciła pracę i musiała prosić brata, Chucka, o zajęcie się Kurtem.Gdy Kurt kończył czternaście lat, Chuck zaproponował, że kupi mu w prezencie rower albo gitarę.Kurt wybrał gitarę, używany instrument elektryczny, który ledwo dyszał, a do niego mały, zniszczony, dzisięciowatowy wzmacniacz.Nie pamiętam jakiej marki była ta gitara… chyba nawet nie Harmony – mówił Kurt – może Sears… Zrezygnował z gry na perkusji i przez mniej więcej tydzień – tyle ile było trzeba, by nauczyć się grać „Back in Black" AC/ DC – brał lekcje gry na gitarze.Akordy są takie same jak w „Louie, Louie" – ciągnie Kurt-nic więcej nie trzeba było wiedzieć.Po tygodniu lekcji zaczął pisać swoje własne piosenki [ Pobierz całość w formacie PDF ]